Wszystko stało się szybko. To była jej wina. To ona się wydarła. Mogła zostać cicho, uwierzyć temu dupkowi, ale nie! Dziewczyna zawsze robi wszystko po swojemu. Wyszła paczka napakowanych facetów. Zażądali od Adama jakiegoś towaru. Emilia nie wiedziała o co chodzi, więc trudno było jej określić tę sytuację. Wiedziała jedno: Jest źle i to przez nią. Próbowała jakoś odciągnąć Adama, uciec, postawić się! Chciała jakoś pomóc chłopakowi. Skończyło się niezbyt dobrze. Odważnie podeszła do jednego z facetów z wyciągniętym palcem.
- Ty! Czego ty w ogóle chcesz!? Mam telefon i nie zawaham się zadzwonić na policję. - zagroziła dziewczyna odważnie z palcem wymierzonym w tors faceta.
- Nie twoja sprawa panienko. - powiedział i chłodno, drwiąco się zaśmiał. Cała odwaga uleciała z nastolatki. Przerażona zastygła w miejscu wiedząc, że jeśli ci faceci jej nie zabiją to zrobi to później Dezy, jeśli się dowie, ale przecież chyba nie umrze? Co nie?
- Nie przejmujcie się nią. Ma ADHD i to dlatego, już idziemy. - gdyby Emilia nie znajdowała się w takiej sytuacji zaczęłaby się dziwić i pewnie nawet zapisałaby ten dzień w kalendarzu pod tytułem: Sarkastyczny dupek ( Adam ), który ma wylane na wszystko ma w oczach strach i niepewność. To było do niego tak niepodobne. Chwycił delikatnie dziewczynę za ramiona i już chciał odejść, jednak facet złapał Emilkę za rękę. Boleśnie wykręcając ją. Mimowolnie jęknęła.
- Puśćcie ją, ona nie ma z tym nic wspólnego. - powiedział szybko Adam bojąc się, że coś zrobią dziewczynie, ta natomiast zaczęła się trząść z strachu. Nogi miała jak z waty, a wykręcana ręka piekła od bólu.
- No właśnie Zimmermann ona nic nie ma z tym wspólnego, dlatego dasz nam łaskawie hajs, a my oddamy ci kolejną szmatkę do zabawy stoi? - mężczyzna wyglądał na rozbawionego, przeciwnie do dwóch nastolatków. Emilii nieświadomie wypłynęła łza z oka kiedy facet nazwał ją szmatką do zabawy. To nie tak, że zabolało ją to, że Adam miał inne czy coś. Chodziło o to, że to strasznie wręcz przypominało jej mamę i starą szkołę.
- Nie mam hajsu...- powiedział cicho, jakby od głośności jego głosu zależało jaki mężczyzna da wyrok.
- W takim razie szkoda trochę dziewczyny. - powiedział koleś wykrzywiając jej rękę jeszcze troszkę. Przeszywający ból jakiego doświadczyła wyrwał z jej ust kolejny jęk razem z łzami. Była pewna, że jeszcze kilka centymetrów i kość nie wytrzyma. Szarpnęła się instynktownie, ale to pogorszyło sytuację, ponieważ mężczyzna mocnej zacisnął dłoń.
- Widzisz? Adam jest tchórzem, nawet o ciebie nie walczy. - kpiący i rozbawiony szepnął jej na ucho. Jego zimny oddech przyprawił o dreszcze dziewczynę. Patrzyła w dół nie chcąc pokazywać, że to ją boli, bała się również, że jeśli spojrzy w górę zobaczy już posiniałą rękę.
- Wiesz co panienko możesz spłacić dług Adama. Wystarczy jedna noc. - mówił ohydnym głosem jeszcze troszkę wykręcając jej rękę. Ta nie wytrzymując osunęła się, ale przed upadkiem powstrzymał ją uścisk mężczyzny.
- Kurwa zostaw ją!! - dziewczyna poczuła jeszcze więcej strachu. Po chwili facet puścił ją, a ona upadła na ziemię płacząc i przyciskając rękę do swojej klatki piersiowej. Widziała jak Adam siedzi okrakiem na mężczyźnie i okłada go pięściami, ale nie miała siły na cokolwiek. Zauważając, że więcej mężczyzn zbliża się do niego szybko Adam wstał i podbiegł do dziewczyny delikatnie, ale szybko ją podnosząc. Po chwili biegł z nią i schował się za rogiem budynku. Tam póki co nic im nie groziło. Osunęli się po twardej i chropowatej ścianie domu i usiedli na ziemi ciężko oddychając w szczególności Emilia miała problem z równym oddechem, ale Adam nie zamierzał jej pomagać. Spytał jedynie czy ręka bardzo boli. I chociaż Emilka tłumaczyła sobie jedynie, że spytał o to z grzeczności usłyszała w jego głosie nutkę zmartwienia.
- Jest okey. - skłamała nie chcąc nawet patrząc na rękę, która teraz była pewnie opuchnięta.
- Pokaż. - powiedział, jednak nie brzmiało to jak rozkaz. On o to poprosił. Emilia z wahaniem pokazała mu rękę przygotowując się na dawkę bólu. Była prawie pewna, że Adam będzie chciał dotknąć jej ręki. On natomiast tylko spojrzał i pokiwał głową. Po ceglanej ścianie o którą się opierali rozlał się promień księżyca oświetlając także ich. Zimne powietrze zakłócane było jedynie ich ciepłymi oddechami.
- Czerwony kapturek nie powinien nigdy zapuszczać się w gęsty las. - zaczął, a na jego twarz znów wkradł się ten drwiący uśmieszek i szczerze mówiąc ten uśmiech podobał się dziewczynie bardziej niż poważna twarz, a oczy wypełnione strachem.
- Ale czerwony kapturek zrobił to, bo był ciekawy, poza tym miał swojego złego, dużego wilka. - odpowiedziała wycierając zdrową ręką pozostałości po łzach. Wstała nagle zdając sobie sprawę, że jej brat jest w domu i nic nie wie. Adam spojrzał na nią jakby od razu wszystko zrozumiał i również wstał nadal się uśmiechając.
- To ja już pójdę, cześć. - mruknęła cicho i zaczęła iść w swoją stronę.
- Niech czerwony kapturek w drodze do babci uważa na inne duże, złe wilki. - odpowiedział i również poszedł w swoją stronę. Nie widział dziewczyny, ale Emilka wiedziała, że Adam wie o tym, że dziewczyna się teraz rumieni i uśmiecha pod nosem. Idzie wolno, a chęć obejrzenia się za siebie jest nie do zniesienia. Jakby się czegoś bała. Obejrzała się więc i spłonęła rumieńcem kiedy dostrzegła Adama opierającego się o budynek nieco dalej od ich kryjówki, który patrzył na nią wydmuchując szary dym papierosa, którego trzyma między dwoma palcami w dłoni. Kiedy zniknęła z pola widzenia Adama zrobiło jej się jeszcze zimniej niż było. Strach powrócił dając jej wyobrażenia różnych czarnych i krwawych scenariuszy, a ręka bolała bardziej. Stres pojawił się kiedy stanęła pod domem. Jej brat być może już spał, ale co jeśli zobaczy jej rękę? Co jeśli zasypie ją pytaniami, na które nie będzie umiała odpowiedzieć? Co jeśli skłamie, a Dezy się zorientuje, że jednak coś jest nie tak? Jak najciszej weszła do domu i pokierowała się do łazienki. Wyjęła z małej szafeczki maść przeciwobrzękową (nie wiem jak to się odmienia) i posmarowała swoją siną rękę. Swoje zmęczenie poczuła dopiero wtedy kiedy spojrzała na swoje łóżko marząc o krainie morfeusza. Oczy same jej się zamykały, a nogi odmawiały posłuszeństwa. Przebrała się i wskoczyła do swojego posłania. Zatapiając w miękką poduszkę prawy policzek usnęła. Noc już nie przyniosła więcej złych niespodzianek.
Jeju jakie to jest świetne ;) czekam na nexta ~Niebieski_Latawiec
OdpowiedzUsuńHa wiedziałam xD zmieniasz Adama w Adasia..., ze złego wilka w dobrego co? ;) Albo się w sobie zakochają i Adam wciąż będzie zimnym dupkiem..., no ale cóż, życie... xD
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny rozdział
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNaprawdę mega rozdział <3 czekam na next
OdpowiedzUsuńWow!
OdpowiedzUsuńMegan! *-* Jutro następny prawda? Prawda? Powiedz że prawda?! xDD ♥
OdpowiedzUsuńTen rozdział bardzo mi się podoba! Jest JAK NARAZIE moim ulubionym ^.^
OdpowiedzUsuńTo jest super
OdpowiedzUsuńCzyżby miłość rośnie wokół nas?
OdpowiedzUsuńDaj już następny rozdział plose��
OdpowiedzUsuńA po za tym wszystkiego najlepszego dla naszego Adasia. Dziś staje się pełnoletni. STO LAT NIECH ŻYJE ŻYJE NAM!♥
OdpowiedzUsuńBardzo oryginalny komentarz:
OdpowiedzUsuńKiedy next???