wtorek, 24 maja 2016

Rozdział 15 W sumie to chciałabym, żeby tak zostało.

Emilia nie rozumiała. Nie rozumiała, dlaczego lubi rozmawiać z Adamem, nawet jeśli ona go tylko wyzywała. Nie rozumiała dlaczego, kiedy za każdym razem mówiła mu by się oddalił miała nadzieję, że ten jednak zostanie i powie coś śmiesznego. W prawdzie Adam nie był zły. Wszyscy malowali go o wiele gorzej. Dzisiaj w szkole siedziała z Martą na prawie każdej przerwie. Nie odzywała się, czasem tylko przytakując dziewczynie. Myślała jak to będzie. Czuła, że zaraz coś się stanie. Coś negatywnego, w końcu ona nie powinna być szczęśliwa prawda? Nigdy nie miała w życiu łatwo i tylko czekała na ten moment kiedy coś się wydarzy. Wychodziła właśnie z lekcji matematyki. Była uważniejsza niż zwykle. Obserwowała wszystkich przyglądając się ich minom. Większość zachowywała się normalnie, jak na nastolatków oczywiście. Wrażenie nie opuściło jej jednak i uczepiło się jej. 
- Emi co ty tak cicho siedzisz? - Spytała Marta nagle zauważając, że coś musi być nie tak. Brązowowłosa spojrzała na nią i wzruszyła ramionami. Sama nie wiedziała, ale dzisiaj nie miała na nic ochoty i chodziła spięta. Jej myśli były chaotyczne i nie logiczne. Nie miała pojęcia czy to z przemęczenia, czy może chodziło o zbliżający się powoli okres, w każdym razie zignorowała to zanurzając się w odmętach swojego umysłu...To brzmi przerażająco, może bardziej pasuje określenie zanurzenia się w swoich fantazjach i myślach, tak to brzmi lepiej. Dziewczyna pokręciła głową jakby próbowała czemuś zaprzeczyć. Wychodząc ze szkoły dziwne uczucie nadal jej towarzyszyło i Emilia miała ochotę po prostu walnąć się na kanapę, albo łóżko...Łóżko to wygodniejsza opcja, ale tak naprawdę wystarczy jej nawet dywan. 
- Kogo my tu mamy? - Spytał znajomy głos. Z uśmiechem odwróciła się do Adama. 
- Zagubionego czerwonego kapturka, który w tej chwili nie ma ochoty patrzeć na ryj wilka i marzy o ciepłej chatce swojej babci. - Stwierdziła zakładając ręce na piersi. Zrobiła wyzywającą minę, jednak nie udało jej się zaskoczyć czy zbić z tropu chłopaka. Właściwie to wyglądał tak jakby się tego spodziewał, co zaczęło ją irytować. Co on kuźwa Wróżbita Maciej!? 
- Nie podskakuj, bo wilk może cię zaprowadzić do tej chatki. - Ostrzegł z uśmieszkiem, a Emilia zarumieniła się. Ta cała sytuacja była dość dziwna. 
- Po prostu się odwal, Adam. Chcę iść do domu. - Burknęła cicho, ale tak, by chłopak ją zrozumiał.
- No to idź. Ja ci nie zabraniam. - Westchnęła ciężko, bo z nim naprawdę ciężko rozmawiać. 
- Wypchaj się. - Powiedziała i przyśpieszyła kroku. W którymś momencie przestała kontrolować sytuację. Z którejś strony usłyszała okropny pisk opon, a serce jej zamarło, bo samochód pojawił się tuż przed nią uderzając w słup napięcia. Dopiero teraz poczuła silne dłonie trzymające ją za ramiona. Nie mogła się ruszyć i w pewnym momencie zatraciła oddech. Po prostu powietrza było coraz mniej, stawało się duszne i gęste. Jakiś przechodzień zaczął już dzwonić na pogotowie. Emilia nie była pewna co się przed chwilą stało, ale wiedziała jedno, mogła umrzeć. Strach opanował ją, a ona nie mogła się uspokoić. Ręce trzęsły jej się. Gdzieś w oddali słyszała głos Adama, ale został on przytłumiony jej własnym wewnętrznym krzykiem. Ból w kolanach poczuła później. Nie wiedziała co się z nią dzieje, ale wiedziała, że upadła na chodnik. Zaczęła się dusić. Nie mogła oddychać. Jej gardło zacisnęło się boleśnie, a lęk towarzyszył temu wszystkiemu. Bała się, bo tlen nieubłaganie jej się kończył. Próbowała się uspokoić, ale jeszcze bardziej pogarszała sprawę nie mogąc pogodzić się z tym jaka słaba jest. Przez chwilę mignęły jej gdzieś przestraszone tęczówki chłopaka, ale nie była do końca pewna jak ten chłopak się nazywał. Nagle wszystko przestało się liczyć, oprócz kończącego się powietrza i panicznego lęku. Dopiero kiedy Adam zaczął nią potrząsać usłyszała go. 
- Spokojnie. Rób to co mówię. Weź oddech i trzymaj go. 1...2...3....4....5. Doskonale, teraz wypuść, powoli. - Robiła to co kazał, a powietrza znów było jakby więcej. Czuła się słabo, a ból w klatce piersiowej nie dawał jej spokoju, ale to akurat był najmniejszy problem. Po kilku minutach Emilia wreszcie się uspokoiła obserwując karetkę. 
- Co się ze mną dzieje. - Spytała szeptem sama siebie. Jeszcze przed chwilą czuła się jakby była duszona. Co z nią jest nie tak? 
- Nic. To normalne. Przeżyłaś szok, miałaś atak paniki. - Stwierdził spokojnie Adam. W jego tonie jednak słychać było nutkę zatroskania, co równie dobrze mogło być złudzeniem, bo dziewczyna nie doszła jeszcze do końca do siebie. Czemu to musi przydarzać się akurat jej!? I czemu to Adam musi być super bohaterem. " W sumie to chciałabym, żeby tak zostało". Emilia zaskoczona nową myślą szybko ją odgoniła. Policzki lekko zaszły jej różem, ale miała nadzieję, że nikt tego nie zauważy. 

środa, 11 maja 2016

One-Shot

Biegła ile sił. Coś ją goniło. Nie wiedziała co, ale wiedziała, że musi uciekać. Jej przyjaciele jej nie pomogą, w końcu byli po drugiej stronie lasu, a jej chłopak jej nie pomorze, bo prawdopodobnie śpi w swoim pokoju. Światło księżyca padało na korzenie drzew o które się potykała.W końcu przewróciła się. Zamknęła oczy bojąc się, ale poczuła znajomy zapach, więc otworzyła oczy. Zobaczyła, że to był tylko jej przyjaciel...

Zaraz...jej przyjaciele byli po drugiej stronie lasu, więc jeden z nich nie mógł pojawić się nagle przy niej. - Myśli Patrycja kasując wszystko co napisała. Cóż...pisanie o 1 rano nie jest dobrym pomysłem. Stwierdziła, że dzisiaj już nic nie napisze i poszła spać. Nawet zjebany umysł musi czasem odpocząć. Następnego dnia jedząc żelki postanowiła przysiąść przy komputerze. 

Emilia biegła ile sił w jej marnych i chudych nogach. Było ciemno i co chwila potykała się o korzenie drzew. Miała nadzieję, że przyjaciele w końcu ją znajdą, a mówili, żeby nie zapuszczać się w las, który rósł zaraz obok ich pola namiotowego. Oczywiście ich nie posłuchała i na dodatek zgubiła się w lesie i coś ją goniło! Nagle poczuła jak coś chwyta ją za ramię. Zobaczyła twarz swojej przyjaciółki, zaraz...Ona nie jechała na obóz. 
- Co ty tu robisz Amy!? Miałaś nie jechać na obóz. - Krzyknęła zdezorientowana ledwo łapiąc oddech. 
- Mam na imię Amanda, jestem bliźniaczą siostrą Amy. - Powiedziała spokojnie dziewczyna wyglądając na nie zmęczoną. Jak to możliwe!? W końcu goniła Emilię, która była tak zmachana, że miała ochotę walnąć się na mokrą ziemię. 
- Co?! - Zdziwiła się Emilia. Jej przyjaciółka nic nie wspomniała o tym, że ma bliźniaczkę. 

To nie ma sensu. - Stwierdziła Patrycja patrząc się na to co napisała, następnie spojrzała na żelki. Jedzenie ich i pisanie jakoś nie idą w parze. Nagle do pokoju wszedł jej młodszy brat. Patrycja oddała mu żelki wiedząc, że one są złem wcielonym i powróciła do pisania, oczywiście zaczęła One-Shot od nowa. Światła wpadało jej przez okno prosto na nią i powoli zaczęła się wkurwiać. Zamknęła z impetem laptop mówiąc: "Walcie się wszyscy"  To naprawdę nie był jej dobry dzień. Następnego dnia kiedy Patrycja oglądała pornosy w internecie wpadł jej pomysł do głowy. Szybko włączyła bloga i zaczęła pisać 

Emilia uciekała. Nie wiedziała co lub kto ją gonił i chyba wolała nie wiedzieć. Bała się, a jej płuca powoli zaczynały ją palić. Powietrza było coraz mniej, a korzeni i gałązek przybywało przez co miała już podartą bluzkę i kostki obdarte do krwi. Z oczu leciały jej łzy, bo szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie zgubiła się sama w lesie i nikt jej nie gonił. W końcu coś powaliło ją na ziemię. Zaczęła krzyczeć, ale mężczyzna przyłożył jej dłoń do ust. Zdarł z niej ubranie, a potem...

Kurwa... - Zaklęła Patrycja stwierdzając, że jej zboczeństwo osiągnęło nowy poziom. Szybko wykasowała sobie z historii stronkę z filmami porno i obiecała sobie, że już nigdy żadnego nie obejrzy. Spojrzała jeszcze raz na tekst, po czym nie zapisując go wyszła z bloga patrząc monitor z pretensją. Postanowiła, że napisze One-Shota jutro. Tak to bardzo dobry pomysł. W głowie pojawiła jej się lista rzeczy, których nie robić: 
1. Nie pisać o 1 rano
2. Nie pisać jedząc żelki
3. Nie oglądać porno przed pisaniem
Kiedy następnego dnia weszła na bloga miała kompletną pustkę, ale mimo wszystko zaczęła pisać. 

- Nie martw się Adam. Za chwilkę wrócę. - Powiedziała całując swojego chłopaka w policzek. Ten kiwając głową uśmiechnął się do niej i wszedł do namiotu. Emilia weszła, więc do lasu na małą wycieczkę. 

Jest dobrze Patrycja, oby tak dalej. - Pomyślała dziewczyna stukając w klawiaturę. 

Kiedy Emilia już 10 raz zobaczyła to samo jeziorko zaczęła się już martwić, bo niebo ciemniało coraz bardziej a ona najwyraźniej chodziła w kółko. Ręce zaczęły jej się pocić, a myśli szaleć. Wzięła głęboki wdech i włożyła rękę do kieszeni. Z paniką zorientowała się, że nie ma telefonu. 
- Co robić!? Co robić!? - Mówiła sama do siebie przeklinając się za swoją głupotę. Jej przemyślenia przerwał szmer gdzieś pośród gałązek. Emilia wytężyła wzrok, ale to na nic się zdało, bo wokoło panował już mrok. Nasłuchiwała się, ale szum jeziorka bardzo jej w tym przeszkadzał. 
- To tylko moja wyobraźnia. - Próbowała się pocieszyć. 

O boże gdybym to ja zgubiła się w lesie, w nocy i coś bym usłyszała to umarłabym na zawał. - Pomyślała Patrycja wyobrażając sobie co by było gdyby...Postanowiła jednak zostawić to na później, bo pisanie szło jej dosyć nieźle. 

Hałas...

To hałas nie pisze się przez "CH"? - Zdziwiła się Patrycja, ale wzruszyła tylko ramionami i wróciła do pisania. 

Hałas powtórzył się kilkakrotnie, a Emilia zamarła w miejscu. Bała się nawet oddychać. Cała drżała i czuła, że zaraz coś się stanie. Momentalnie spojrzała na jeden wyrośnięty krzak, którego liście zaczęły się dziwnie poruszać. Wiedziała, że zaraz coś stamtąd wyjdzie. Zerwała się więc do biegu nie patrząc nawet czy ktoś ją goni czy nie. Po prostu biegła ile sił potykając się o niektóre grube korzenie drzew. "Co za idiota posadził te drzewa tak blisko siebie?!" Pomyślała niemal z desperacją. Jak przez mgłę widziała widok groźnych i niebezpiecznych zwierząt. Miała nadzieję, że to co ją goni nie jest jednym z nich. W końcu odwróciła się i coś na nią wskoczyła. Z łomotem upadła na plecy. Od razu walnęła napastnika w twarz, dopiero potem zorientowała się, że zna tą twarz. Patrząc na niego walnęła go jeszcze raz. 
- Adam ty debilu!!! - Krzyknęła spychając go z siebie, z czego chłopak najwyraźniej nie był zadowolony. 
- Tak skarbie? - Spytał z niewinną miną i cwanym uśmieszkiem.
- Żadne skarbie ty pierdolnięty mule!! Wystraszyłeś mnie! - Krzyknęła żywo gestykulując. 
- A to przepraszam. - Powiedział i wstał z ziemi. Otrzepał się i podszedł do dziewczyny. Rozłożył ręce by ją przytulić, ale Emilia miała inny plan. Jeszcze raz walnęła go w twarz, po czym wyminęła go idąc przed siebie. 
- Obóz jest w przeciwną stronę. - Stwierdził z widocznym rozbawieniem. Emilia zawróciła, więc idąc w drugą stronę. 
- Martwiłem się, więc poszedłem za tobą. - Tłumaczył się idąc obok dziewczyny. 
- Nienawidzę cię. - Stwierdziła, a chłopak się zaśmiał. 
- Kochasz mnie. - Powiedział pewnie. 
- Nienawidzę. - Poprawiła go. 
- Ale też kochasz? - Spytał niepewnie. 
- Może trochę. - Przyznała i dała mu całusa w policzek. 

Patrycja pogratulowała sobie w myślach i zapisała One-Shot. Kiedy wybiła pierwsza rano Patrycja poszła do kuchni. Wzięła paczkę żelków i wróciła do pokoju włączając na swoim telefonie pornosy...Tak, brakowało jej tego. 

----------------------------------
Imiona bohaterów są całkowicie przypadkowe :D 

wtorek, 10 maja 2016

Rozdział 14 Wyluzuj...

Minął tydzień. Tydzień, w którym nie za wiele się działo. W szkole Emilię lubiło coraz więcej osób, ale kilka też jej nienawidziło tak jak np: ta blondyna. Adam zdawał się jej unikać co wcale jej się nie podobało. Postanowiła jednak, że nie będzie sobie zawracać dupy tym idiotą. Mieli również rozprawę sądową i teraz Dezydery był jej prawnym opiekunem. Dziewczyna była szczęśliwa, nie mogła powiedzieć, że nie, ale nadal czuła się nie swojo. Nie miała pojęcia dlaczego tak jest. Spędzała, wiec na dachu prawie całe noce rozmyślając nad wszystkim. Były te ważniejsze sprawy kiedy myślała o przyszłości, o tym kim chciałaby być, co chciałaby robić, ale również te głupie przemyślenia na temat jej ulubionych kanapek. Czasami śmiała się sama do siebie ze swoich myśli, albo ze wspomnień, których przybywało. Zaczęła rozpamiętywać jak to było kiedyś. Kiedy wszystko było dobrze. Dziewczyna miała mętlik w głowie i nie mogła sobie uświadomić tego, że teraz jest dobrze i, że jest bezpieczna. Konrad nie dawał jej spokoju, ale szczerze Emilia musiała przyznać, że był nawet miły. Czasami troszkę się przechwalał, ale to dało się znieść. Najgorsze było jednak to, że ciągle przerywał dziewczynie i nie dawał jej dojść do słowa. Teraz jej oczy błyszczały milionem gwiazd, w które patrzyła. Ten widok napawał ją czymś przyjemnym. Mimowolnie zaczęła nucić jakąś piosenkę. Nie mogła pozbyć się jej melodii z głowy, a wyśpiewanie jej wydawało się najlepszym rozwiązaniem. W końcu weszła do swojego pokoju i usnęła spokojnie. Następny dzień stał się dla niej koszmarem. Blondyna, która jak się okazało nazywa się Klara była okropna. Przezywała ją i śmiała się z niej. Podkładała nogi i popychała. Kiedy przyszła do domu i weszła do swojego pokoju zamarła. To był najbardziej absurdalny widok na świecie. W jej pokoju, na jej łóżku siedział Adam...Adam, który trzymał...Czy to kurwa były jej majtki!? Dziewczynę opanował strach, zdenerwowanie i zdziwienie jednocześnie. 
- Co...Co ty tu robisz!? - krzyknęła naprawdę ciesząc się, że Dezego nie ma akurat w domu. 
- Widzisz moi koledzy, którzy mnie tak jakby trochę nie lubią mnie szukają i się tu schowałem. - odpowiedział jak gdyby nigdy nic. 
- Wiesz co!? Nie obchodzi mnie to. Masz wyjść, w tej chwili masz wyjść. - powiedziała siląc się na spokojny ton. Zabrała z jego łap bieliznę szybko chowając ją do szuflady. Popatrzyła na niego sfrustrowana, bo chłopak nie ruszył się o milimetr. 
- Okey, jak wrócę ma cię nie być! - warknęła piorunując go wzrokiem i zaczęła wychodzić na dach, chciała się odciąć od tego wszystkiego i to wydawało jej się najlepszym wyjściem. Czemu Adam zawsze musi sprawiać takie problemy!? Dziewczynę przechodziły dreszcze zdenerwowania. Adam wyprowadził ją z równowagi, dlatego stało się to...Emilia wychodząc na dach zrobiła to zbyt szybko, zbyt nieskoordynowanie i nie uważnie. Była zdenerwowana. Nie mogąc nic zrobić zaczęła zsuwać się z dachu w zaskakująco szybkim tempie. Nawet nie krzyczała. Po prostu oddech urwał się nagle, a serce zaczęło bić 100 razy mocniej. Strach ją obleciał i w jednej chwili przez głowę przemknęło jej mnóstwo myśli. Czy umrze? Miała nadzieję, że nie. Nagle poczuła uścisk na nadgarstku. Zatrzymała się na krawędzi dachu i dopiero wtedy pisnęła przypominając sobie o tym, że ma głos. Oddychała ciężko i chociaż słyszała Adama, który mówił, żeby się lekko podciągnęła, by ten mógł ją stąd zabrać, nie zrobiła nic. Była zbyt zdezorientowana. Mogła zginąć...To nie jest przyjemna myśl. Zacisnęła swoją dłoń na innej instynktownie i patrzyła ze strachem w dół. Nadal mogła spaść. 
- Emilia no weeeź. - westchnął Adam, a ona się w końcu obudziła. Spojrzała na niego jeszcze wystraszonymi oczami i podciągnęła się do góry. Chłopak objął ją w talii i po chwili byli już w pokoju. Bezpieczni...Adam trzymał ją za ramiona patrząc w jej oczy. Dopiero teraz zdała sobie z tego sprawę i szybko się od niego odsunęła. 
- Dzięki, ale i tak masz 10 minut, by wyjść. Dezy ma niedługo wrócić. - powiedziała spokojnie tym razem. Ręce jeszcze trochę się jej trzęsły, ale było dobrze. Jest bezpieczna, w pokoju. Nie spadnie. 
- Nie przyszedłem do Dezego, przyszedłem się ukryć przed znajomymi. - sprostował, a Emilia wywróciła oczami. 
- Nie obchodzi mnie po co tu przyszedłeś, poza tym gdy mój brat cię tu znajdzie...Obiecuję ci to, że będzie straszniejszy od tych twoich znajomych. Zarąbie cię siekierą, gwarantuję ci to, ale może okaże trochę litości i przy odrobinie szczęścia zakopie cię po prostu żywcem w lesie i nasika na twój pochówek. - powiedziała znudzona jego odzywkami. 
- Ale jeszcze mnie nie znalazł, poza tym umiem się dobrze ukryć, mam nadzieję, że masz dużą szafę. - powiedział, a dziewczyna usiadła na jeżdżącym fotelu uśmiechając się pod nosem. 
- Serio? Szafa? Ale amator z ciebie, myślałam, że twoje kryjówki są oryginalniejsze. - powiedziała z kpiną w głosie. Adam tylko się uśmiechnął zalotnie. 
- Wiesz, byłoby miło gdybyś pokazała mi te twoje oryginalne kryjówki, no błagam cię, ten pokój jest tak...Pusty, że nie ma gdzie się skryć! - dramatyzował, a Emilia śmiała się z niego. 
- Zawsze możesz wyjść. - Stwierdziła wyjmując z plecaka książki. Nie wiedziała co ma przy nim robić. Czuła się niezręcznie, ale chciała zachować pozory kontrolowania sytuacji. 
- A co jeśli wychodząc natknę się na twojego brata? Ja może zdążę uciec, ale ty będziesz tutaj w pokoju. - Powiedział, a Emilia miała ochotę go zastrzelić. 
- Dobra zostań tutaj, ale jeśli Dezy wejdzie do domu chowasz się w szafie, lub wychodzisz na dach. Do wyboru do koloru, a teraz się zamknij, bo chcę odrobić lekcje. - Powiedziała i wzięła ołówek w rękę. O dziwo Adam siedział cicho i to jeszcze bardziej ją dekoncentrowało, bo zaczęła się zastanawiać o czym on myśli. Czytała to samo zadanie z matmy 3 raz i nadal nic z niego nie rozumiała, a przecież było łatwe..Dziewczyna nieco zdziwiona ciszą odwróciła się i zamarła. Adam trzymał w dłoniach mały zeszycik...O kurwa...Wstała niemal natychmiast zwracając na sobie całą jego uwagę. Podbiegła do niego i wyrwała pamiętnik z jego rąk. Co prawda przestała go pisać jakieś 2 lata temu, ale i tak nie chciała by ktoś to czytał. To była prywatna rzecz. 
- 1 zasada. Niczego nie dotykasz! - Powiedziała ostro chowając pamiętnik do szuflady. 
- A podłoga, powietrze, ściany, szafa, do której później się mam schować, okno, przez które mogę wyjść, drzwi, klamka, dywan... - Zaczął wymieniać, a Emilia ciskała w niego piorunami. Przynajmniej próbowała, ale najwyraźniej nie posiadała takiej mocy. 
- Wyluzuj. - Stwierdził, a dziewczyna westchnęła nie rozumiejąc jak Adam może być taki spokojny. Jak może być takim MAM WYWALONE NA WSZYSTKO chłopakiem?
------------------------------
Przepraszam bardzo za nieobecność, ale troszkę dużo się działo w moim życiu heh :D Ale powracam! I chcę wam wynagrodzić to, że mnie nie było, dlatego jutro opublikuję krótkiego One-Shota, myślę, że będzie zabawny i poprawi wam humorki po szkole, więc no do napisania :D