środa, 23 marca 2016

Rozdział 6

Dezy szedł szybko. Ja wlekłam się parę metrów dalej od niego. Nie chciałam widzieć jego spojrzenia. Wiedziałam, że go zawiodłam. Zamiast jednak czuć poczucie winy ja zastanawiałam się nad tym czy oni na prawdę byli przyjaciółmi. Czy to nie dziwne, że teraz się nienawidzą? Ciekawość zżerała mnie od środka zmuszając mnie do zdobycia informacji na ten temat. 
- Dezy? - powiedziałam niepewnie. Chłopak albo mnie nie usłyszał, albo zignorował. To drugie było bardziej prawdopodobne. Smutno patrzyłam w tył głowy mojego brata. Był spięty. Być może utrudniam mu życie...I w tej oto chwili poczułam jak bardzo okłamałam mojego brata, który co do Adama pewnie ma rację. On jest strasznie wnerwiający i jeszcze specjalnie wysłał SMS'a do Dezego. 
- Dezy! - krzyknęłam. Widziałam jak jego ramiona lekko drgnęły na moje słowo, ale nie odwrócił się. Szedł dalej w stronę domu. Dogoniłam mu i stanęłam na przeciw niego. On ominął mnie. Ja powtórzyłam mój ruch. 
- Dezy przepraszam. Ja... Ja nie wiem czemu zgodziłam się na tą kawę od niego. - Dezy popatrzył na mnie. Był trochę rozczarowany, ale bardziej widać było u niego zmartwienie. Spojrzał na mnie i westchnął.
- Powinienem iść z tobą. - powiedział i zaczął iść dalej.
- Ale nie możesz cały czas mnie pilnować tylko dlatego, bo jakiś Adam se jest w tym mieście. - odparłam pewna siebie. 
- Mogę. - powiedział. Jego ton mnie przygasił. Był stanowczy i nie znoszący sprzeciwu, ale ja to ja i będę drążyć temat do póki go nie wygram.
- Nie możesz. Mam już 17 lat! Adam nic mi nie zrobi, jestem tego pewna. Będę na niego uważać i się pilnować. - mówiłam. 
- Ty chyba nie wiesz do czego on jest zdolny. W tej kawiarence myślałaś. że nic się nie stanie, że panujesz nad sytuacją, a on cię wystawił. Wysłał do mnie SMS' a. Cytuję "Twoja siostra to niezła dupa." - miał rację, ale i tak mnie nie upilnuje. Jestem jak woda, która zdoła się wydostać z zamkniętego pokoju szparą pod drzwiami. Milczałam. Nie wiedziałam co powiedzieć. Czy zaprzeczyć, czy przyznać mu rację. Z jednej strony miał rację, ale z drugiej nie. Ja też zachowałam się głupio. Mogłam się domyślić. Jestem na siebie bardzo zła, ale jakoś nie żałuję, że poznałam Adama. Być może jego uśmiech był nieco zdradliwy, oczy błąkały się po tych częściach ciała gdzie nie powinny, a teksty były wprost bezczelne, ale czuję, że to tylko przykrywka. Jestem głupia! Jak to może być przykrywka? On po prostu taki jest i tyle. Przyśpieszyłam kroku kiedy ujrzałam dom i jak gdyby nigdy nic wesoła do niego wbiegłam, chociaż w tej chwili wesoła to ja nie byłam ani trochę. Zatrzymałam się w przedpokoju, zdjęłam buty i kurtkę, po czym poszłam do salonu i upadłam na kanapę. Potrzebowałam przemyśleć kilka spraw, ale nie zdążyłam tego zrobić, bo mój braciszek chamsko usiadł obok zmuszając tym samym do tego bym zmieniła pozycję na siedzącą. Westchnęłam zdenerwowana i wstałam. Poszłam do swojego pokoju trzaskając drzwiami. Czym ja właściwie tak bardzo się zdenerwowałam!? Może to przez Adama? Ten parszywiec napisał SMS do mojego brata, który zadowolony z tego nie był. W ogóle o co chodzi? Czy Dezy kiedyś przyjaźnił sie z Adamem? Adam się zmienił? Jaki był wcześniej? Co się stało, że sie zmienił? Od urodzenia byłam ciekawska i będę nadal. Nie lubię się też poddawać. Cóż...Muszę poznać Adama. On nie jest taki na jakiego wygląda. Ja to wiem! Poza tym od mojego brata nigdy się nie dowiem co się stało. On jest niezwykle uparty, a ja jestem jak zawsze w gorącej wodzie kąpana i często panikuję. Dobra...Nie ma się czym denerwować. Dowiem się. Wstałam i wzięłam ubranie z szafy. Wyszłam z pokoju i poszłam do łazienki. W korytarzu słyszałam odgłos telewizji. Pewnie Dezy coś oglądał. Wchodząc do łazienki zamknęłam drzwi na zamek. Zaczęłam nalewać wody do wanny i czekałam aż sie napełni. Kiedy wody było już prawie wystarczająco zdjęłam ubranie. Zakręciłam wodę i swoją stopą zmąciłam jej kryształową powierzchnię. Zanurzyłam swoje ciało i oparłam się o wannę prawie leżąc. Woda była tak ciepła że piekła moje rany na nadgarstku. Szczypało jak cholera ale ból wcale nie przeszkadzał mi w rozmyślaniach. Jaki jest Adam na prawde? Co się stało że się zmienił i jakim cudem mój brat kiedyś się z nim przyjaźnił? I jeszcze dlaczego mnie to tak bardzo ciekawi? 
- Emilia ile jeszcze będziesz tam siedzieć? - usłyszałam głos mojego brata. Jego ton był spokojny ale i oschły. Będę musiała go przeprosić bo po części to moja wina.
- Zaraz wychodzę. - odpowiedziałam i po chwili dało sie usłyszeć jego kroki w korytarzu. Podpierając się rękami wstałam i wyszłam z wanny. Wzięłam ręcznik z wieszaka i dokładnie się wytarłam omijając rany na nadgarstku które stały się strasznie czerwone. Ubrana wyszłam z pomieszczenia. Pokierowałam sie do swojego pokoju. Idąc korytarzem usłyszałam dźwięk zamykających drzwi. Dezy wszedł do łazienki... Usiadłam na krześle i zaczęłam rozmyślać nad formą przeprosin. Nie chcę również mojemu bratu niczego obiecywać dlatego muszę być ostrożna w tym co mówię. Moje rozmyślania przerwał odgłos otwieranych drzwi. Nie był on dźwiękiem bardzo głośnym czy też drażniącym uszy ale tak przyzwyczaiłam się do ciszy że troszkę się wystraszyłam. Odwróciłam głowę w stronę drzwi i ujrzałam w nich Dezego. Patrzył na mnie niepewnie opierając się do ścianę .
- Chciałeś coś? - spytałam niemal obojętnie. Miałam go przeprosić ale on do mnie przyszedł i myśle że nie był to błahy powód typu kolacja gotowa. 
- Zobaczyć co u ciebie. - może i umiesz kłamać ale przed kimś kogo tego uczyłeś nie ukryjesz... Były takie sytuacje że Dezy pomagał mi w ukryciu prawdy przed kimś ale były to mało ważne powody typu rozbiłam ulubiony wazon mamy lub coś w tym stylu.
- Ależ ty szczery. - zakpiłam i odwróciłam się w stronę biurka. Wyjęłam zeszyt i ołówek po czym zaczęłam coś bazgrać.
- Misia no weeź. Wiesz że sie o ciebie martwię i to dlatego. - powiedział i usiadł obok na krześle. Ręką przysunął mnie do siebie i przytulił. Miałam go przeprosić a zachowuje się jak zimna suka. Ja to udana jestem.
- Wiem ale nie możesz mi wszystkiego zabraniać i pilnować na każdym kroku. - powiedziałam walcząc o swoje.
- Ty serio tak to widzisz? Ja tylko zabraniam ci Adama niczego więcej. - zaśmiał się i wyszedł. Chyba ma racje. Chroni mnie tylko przed jego znajomym co nie znaczy że wszystkiego mi zabrania i mnie pilnuje. Zbyt to wyolbrzymiam ale cóż jestem zwykłą zbuntowaną nastolatką. Uśmiechnęłam się do siebie obracając ołówek w ręku. Popatrzyłam na zeszyt. Może by naszkicować coś lub kogoś? Lubię rysować i malować, ale nie wychodzi mi to zbytnio. To jest takie jakby zajęcie, żeby zabić czas, lub sposób na nudę. 
-------------------
Kolejny rozdział już jest :D No cóż było 5 komów, to teraz podwyższamy poprzeczkę, 6 komów i next :)

6 komentarzy: