- Cześć. - powiedziała Emilia wyszczerzając się. Dziewczyna mająca kruczoczarne włosy do ramion mocno wycieniowane nie zwróciła na nią uwagi. Uczniowie przechodzili, a Emilia siedziała milcząc obok nieznajomej, która najwidoczniej w świecie albo ją olała, albo słuchała jakiejś bardzo głośnej muzyki z słuchawek, które na sobie miała. Szatynka skrzywiła się na widok licznych grupek osób śmiejących się. Przyzwyczaiła się już do bycia samotnej, no bo kto interesowałby się jakąś postacią skuloną w kącie i to wcale nie jest tak, że nikt jej nie współczuł czy nie próbował pomóc, ale Emilia widząc tylko tą litość w oczach zagradzała się murem. Teraz jednak jest inaczej. Nikt tu nie wie o tym czyją jest córką. Nikt jej nie wyśmieje, że jest gorsza w łóżku od swojej rodzicielki, nikt nie będzie jej się brzydził, wytykał palcem, czy podstawiał nogę i to cieszyło dziewczynę. Wstała od czarnowłosej dziewczyny i podeszła do chłopaka, który miał chyba na imię Michał o ile pamiętała. Chodziła z nim na kilka zajęć, więc w sumie czemu nie!? Każdy myśli, że Emilia jest zamknięta w sobie, że boi się zaufać, ale to nie prawda, tak było tylko w tamtej szkole, tutaj nie musi się obawiać. To chyba oczywiste, że nie będzie od razu ufać wszystkim bezgranicznie, ale dobrze jest zapoznać kilka osób jakby coś. Chłopak miał niebieskie oczy, loki ciemnego, prawie brązowego blondu i mocno zarysowaną szczękę. Emilia zauważyła również, że każdego dnia pojawia się w różnego rodzaju szalikach co jej się spodobało, bo lubiła osoby, które mają coś swojego, jakieś swoje dziwactwo. Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie, a on to odwzajemnił.
- Nowa? - spytał nadal mając ciepły uśmiech na twarzy.
- Taa...A tak konkretniej to Emilia, a ty to Michał o ile mnie pamięć mnie nie zawodzi. - powiedziała i wyciągnęła rękę, ten natychmiast ją uścisnął. Kilka osób spojrzało na nich dziwnie co nie umknęło uwadze dziewczyny, jednak nie zwróciła na to większej uwagi.
- Nie zawodzi. - przyznał i nagle temat do rozmów się ulotnił. Zrobiło się pomiędzy nimi zimno, ale Michał nie zdawał się tym przejmować tak samo jak nie próbował chociaż troszeczkę podtrzymać rozmowę chociażby o tym jaką kawę pije. Zawieranie znajomości nagle stało się cięższe dla dziewczyny niż zwykle, ale co się dziwić w starej szkole nie musiała zawierać znajomości, bo każdy ją znał z wiadomego zawodu mamy.
- Lubisz szaliki? - zadała pytanie chociaż bardziej stwierdziła fakt. Ręce skrzyżowała na klatce piersiowej, bo nagle nie wiedziała co z nimi zrobić. Chłopak nie zdawał się bardzo zainteresowany rozmową. Rzadko z kimś rozmawiał, więc się po prostu do tego nie nadawał.
- Tak. - odparł. Emilka od razu stwierdziła, że Michał jest łatwiejszy do rozgryzienia niż Adam. Odpowiada krótko i konkretnie. Czemu ona myśli w takiej chwili o tamtym dupku!?
- Miło było cię poznać, muszę spadać, bo chcę jeszcze z kimś porozmawiać. - skłamała zdając sobie sprawę z tego, że Michał chyba nie jest chętny do potowarzyszenia jej. Jak nie on to ktoś inny. Nagle wpadła na kogoś i jak zwykle miała takie szczęście, że rozlała sok, która niosła jakaś ruda dziewczyna.
- O boże przepraszam. - powiedziała szybko Emilka krzywiąc się na widok poplamionej sukienki w kwiaty. Ruda dziewczyna spojrzała na nią nienawistnie.
- Wiesz co!? To była sukienka z najnowszej kolekcji! Och... - powiedziała dziewczyna. Miała zielone oczy, rude, długie włosy i słodką okrągłą buzię. Była piękna jak kobieta, ale równocześnie słodka jak mała dziewczynka.
- Mogę zapłacić! - powiedziała szybko spanikowana dziewczyna.
- Nie...Wiesz co? Mam pomysł. Oczywiście jeśli ci pasuje możemy pójść na małe zakupy i pomożesz mi doradzić kupna sukienki na wesele mojego kuzyna, bo mój chłopak na pytanie która lepsza umie tylko odpowiedzieć nie wiem. - powiedziała, a złość w oczach znikła w ułamku sekundy. Zastąpił ją cichy chichot. Emilia odwzajemniła śmiech i z chęcią zgodziła się na zakupy.
- W takim razie daj mi komórkę moja droga. - szatynka wykonała polecenie i po chwili w kontaktach w telefonie miała jeden numer więcej.
- Mogę wiedzieć jak masz na imię? - spytała rudowłosa wymijając ją i pewnym krokiem idąc przez korytarz. Emilia lekko zaskoczona szybko dogoniła dziewczynę w myślach gratulując sobie znajomości.
- Emilia. - odpowiedziała krótko dostosowując tempo do szybko idących nóg na przerażających szpilkach.
- Niezłe imię. Ja jestem Marta. - powiedziała wyszczerzając się do samej siebie i dalej szła swoim pewnym krokiem. Emilka zaczęła się dziwić jak można w ogóle ustać na takim czymś.
- Gdzie idziemy? - spytała Emilia. Rozmowa może i była drętwa, ale znały się od kilku minut, więc sekretne informacje byłyby trochę nie na miejscu.
- Do mojego chłopaka. Jestem z nim dopiero od tygodnia, ale już go nienawidzę. Chociaż lepszy on niż mój były, który był jakąś porażką. - powiedziała i w jej głosie nawet nie było słychać rozpaczy na temat jego byłego. Mówiła to tak obojętnym tonem jakby jej były nie był pierwszym jej byłym co w sumie mogło być prawdą. Z takim wyglądem Marta mogłaby mieć każdego. Może chce mieć każdego i zmienia chłopaków jak pary butów, albo rękawiczek?
- Mogę wiedzieć dlaczego? - zagadnęła szatynka z uśmiechem.
- Możesz. Nie chciał ze mną uprawiać seksu. Na prawdę nie rozumiem dlaczego. Bał się jakiegokolwiek kontaktu dlatego zaczęłam go śledzić i miał po prostu inną. Szkoda, że nie widziałaś jak próbował się tłumaczyć. - powiedziała ze śmiechem, ale twarz Emilki nieco pobladła. Nie lubiła mówić o intymnych sprawach.
- A ty miałaś jakiegoś chłopaka? - spytała na luzie rudowłosa troszkę zwalniając.
- Nie. - odparła szybko Emilia. Chłopaka swojej byłej przyjaciółki nie mogła nazwać chłopakiem, bardziej jakimś gównem i debilem nie wartym nikogo. Marta się natychmiast zatrzymała i spojrzała na szatynkę przyglądając jej się jakby próbowała coś wyczytać.
- Boże dziewczyno, w którym ty wieku żyjesz?! Tylko mi nie mów, że jesteś jeszcze dziewicą. - zaśmiała się znów powracając do stawiania kroków.
- Nie jestem. - odpowiedziała z bólem. Mrugała szybko próbując pozbyć się łez cisnących się jej do oczu. Przypomniało jej się co działo się w jej dawnym domu...Próbowała zapomnieć, ale wiedziała, że to będzie do niej wracać...Za każdym razem wraca.
- To dobrze. O! Sebastian rusz tą dupę i chodź tutaj! - zamachała Marta do jakiegoś chłopaka. Był wysoki, szczupły. Miał lśniący uśmiech i dobrze opaloną cerę, a na jego twarzy nie było widać ani jednego pryszcza czy jakiejkolwiek innej skazy.
- Cześć kochanie. - jego ton wcale się Emilii nie spodobał. Był chłodny i jej zdaniem odpychający, ale trzeba było przyznać, że był cholernie seksowny i nawet Emilii przez chwilkę przez głowę przeleciały czarne myśli. Chłopak pocałował dziewczyną w usta i wcale nie było to muśnięcie warg. To był brutalny, intymny pocałunek. Emilia zarumieniona odwróciła wzrok starając się nie myśleć o tym, że właśnie jej znajoma wymienia ślinę z jakimś seksownym kolesiem, który wygląda na chłodnego dupka. Nagle kątem oka dostrzegła Adama i mogła niemal usłyszeć jego głośny śmiech na widok jej miny, mimo to, że był prawie na drugim końcu korytarza.
hahaha Adam, aż tak głośno się śmieje... xD w tej historii jest uroczym debilem... xD
OdpowiedzUsuńMega rozdział, jak cały blog☺
OdpowiedzUsuńMega rozdział, jak cały blog☺
OdpowiedzUsuńHejka, uwielbiam tego bloga i jestem ciekawa co będzie dalej. Jak chcesz wpadnij do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://holidays-full-of-love.blogspot.com/
Jejku! Kocham ten blog!
OdpowiedzUsuńmega rozdział <3 kocham ten blog <3 Wenyyy! ŻYCZĘĘĘĘ!!!!!!!
OdpowiedzUsuńJak mnie tutaj dawno nie było. Matko dziś zaglądam na bloga a tam już kilka rozdziałów. A po za tym jest Wielkanoc więc życzę tobie i wszystkim czytelnikom wesołych radosnych Świąt spędzonych w gronie rodziny i oczywiście mokrego Śmingusa- Dyngusa. Jejku jak ja kocham składać życzenia może to trochę dziwne ale nie wiem dlaczego tak już wyszło składam życzenia dla każdego kto popadnie. Chyba trochę się rozpisałam więc powiem Ci że świetny rozdział i czekam na następny
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńJak zwykle genialne ^^
OdpowiedzUsuń