- Ktoś miał ciężki dzień w szkole? - usłyszała znajomy, acz doroślejszy głos. Nie mogła w to uwierzyć. On tu już był! Poderwała się z kanapy i nagle wylądowała na ziemi potykając się o własne nogi.
- Ty lamusku mój uważaj bo se krzywdę wyrządzisz. - powiedział ze śmiechem chłopak wychodząc z kuchni. Zanim Emilia zdążyła go chociażby zobaczyć wstała i niemal na oślep rzuciła się na chłopaka.
- Boże Florian to ty!? - spytała ucieszona. Jeszcze mocniej ścisnęła brata i z jej oczu znów poleciały łzy. Zacisnęła dłonie na jego koszulce wdychając jego perfumy. Jej humor już się poprawił i była w stanie nawet skoczyć z kanapy drąc się I Belive I Can Fly i machać rękoma, a potem lądując na ziemi boleśnie, ale nadal się śmiejąc z własnej głupoty. Florian był dla niej ciepły i dawał jej poczucie domu i bezpieczeństwa.
- Tak to ja Florianek Bananek. - powiedział śmiejąc jej się do ucha. Po ciele dziewczyny przechodziła co parę sekund fala ciepłych, czułych i przyjemnych prądów.
- Urosłaś trochę lamusku. - szepnął jej do ucha i tym razem to ona zachichotała. Odsunęła się od niego nadal jednak zostawiając ręce na jego karku i popatrzyła na niego uważnie chcąc zapamiętać każdy szczegół.
- A ty schudłeś...Troszkę. - przyznała i widząc foch Floriana wybuchnęła śmiechem. Nadal płakała ze szczęścia.
- No wiesz co!? Chodź lepiej lamusku do kuchni, bo... - zaczął, jednak nie skończył, ponieważ Emilka mu przerwała.
- Bo zrobiłeś coś przepysznego typu spagethi? - spytała, a jej oczy aż błysnęły.
- Bo kupiłem pizzę po drodze, ale jeśli chcesz spagethi to możesz sobie zrobić. Ja też chętnie zjem. - powiedział w drodze do kuchni z uśmiechem przylepionym do twarzy.
- Jeszcze czego. - burknęła idąc posłusznie za bratem i szczerząc się do samej siebie. Dom był teraz przepełniony śmiechem i słowami dwójki.
- Ktoś się za mną stęsknił!? - usłyszeli krzyk i trzask drzwi. Oboje się zaśmiali i bardzo szybko ukryli pod stołem. Na szczęście stół miał ceratę, która była tak długa, że praktycznie nie było ich widać. Zielonooki ze zdziwieniem pokierował się do salonu. Jego siostra kończyła lekcje godzinę wcześniej, a Florian miał tu już być od dwóch godzin, więc czemu ten dom jest pusty? Pokierował się do kuchni i wtedy miał dowód na to, że jego rodzeństwo jednak tu buszowało, bo na stole leżały trzy kawałki pizzy.
- Serio tak mało mi zostawiliście? - mruknął pod nosem Dezy zdając sobie sprawę z tego, że mówi do siebie. Nagle coś dotknęło jego kostki u nogi. Krzyknął szybko się odsuwając i natrafiając na blat.
- Ty idioto nawet nie zauważyłeś, że jesteśmy pod stołem! - śmiał sie Florek wychodząc spod mebla, a zaraz po nim Emilia, która miała łzy w oczach tym razem nie ze smutku, nie ze szczęścia, ale ze śmiechu.
- Ej ja się wcale nie bałem okey!? - powiedział Dezy podbierając się rękami o biodra.
- I wcale nie krzyknąłeś ze strachu jak te dziewczyny z horrorów. - zakpiła dziewczyna przybijając z starszym Skowronem piątkę.
- Ej to był męski okrzyk bojowy! - zaprotestował Dezy próbując się jakoś bronić.
- Jeśli to miał być okrzyk bojowy to możesz pomarzyć o tym żeby powalczyć. Twojemu wrogowi zrobiłoby się albo głupio, że walczy z kimś takim, albo nie zwróciłby na ciebie nawet najmniejszej uwagi biorąc się za kogoś kto na prawdę jest godzien ich walki. - powiedział Florian tak poważnie jakby właśnie mówił o jakimś planie napadnięcia na bank.
- Nie zapominaj, że jestem ninją. - czułek nie chciał odpuścić, ale chyba nie miał wyjścia.
- Ninją? I co niby robisz? Rzucasz shurikenami? Jak na moje oko to opychasz się tylko kanapkami i pizzą. - zakpił Florek, a Dezy musiał przyznać mu pieprzoną rację.
- Widzisz bracie, czasami lepiej jest odpuścić na początku niż jeszcze bardziej się pogrążać. - dodał Florek poklepując swojego młodszego brata, który wyglądał jak zbity pies, po ramieniu, Emilia natomiast nadal się śmiała. Po skończonej pizzy chłopaki byli strasznie zmęczeni w przeciwieństwie do ich siostry, która podjęła już decyzję. Była już noc, ale to ją nie obchodziło. Po prostu przykryła swoich braci kocem i zarzucając czerwoną bluzę z kapturem wyszła na zewnątrz. Księżyc oświetlał jej wąski chodnik, a gwiazdy sprawiały, że się tak nie bała. Powietrze było rześkie i drażniło jej nos. Szła szybkim krokiem uśmiechając się do siebie pod nosem.
- Co czerwony kapturek robi sam w nocy? - znów ten głos. Emilia ze strachem obróciła się i dostrzegła jego. Ubrany był w jeansy i czarną kurtkę.
- Unika złego wilka? - odpowiedziała pytająco dziewczyna, a chłopak parsknął.
- A co jeśli duży, zły wilk wcale nie chce zjeść czerwonego kapturka i jego babci? - ta metaforyczna zabawa podobała się obojgu. Emilka jakoś się już nie bała, nie miała czego, w końcu Adam to Adam. Chyba jej nie skrzywdzi?
- Huh? W takim razie czego duży, zły wilk chce? - spytała nawet nie zauważając, że Adam idzie obok niej tym samym tempem.
- Być może duży, zły wilk chce ochronić czerwonego kapturka przed innymi dużymi, złymi wilkami? Być może czerwony kapturek nie jest zwykłą kolacją, ale kimś kogo duży, zły wilk chce? - odpowiedział patrząc się przed siebie znów uśmiechając drwiąco.
- Twierdzisz, że czerwony kapturek podoba się złemu, dużemu wilkowi? - odbiła piłeczkę zadowolona z siebie.
- Być może. Czerwony kapturek jest wszystkim czego, zły, duży wilk potrzebuje. - powiedział ze zmrużonymi oczami. Emilia po raz pierwszy nie wściekała się w jego towarzystwie. Mogła nawet przyznać, że jest dla niej miły.
- Myślisz, że serce złego, dużego wilka pokocha czerwonego kapturka? - dziewczyna nie zdając sobie sprawy z rumieńców na policzkach spogląda w swoje buty, ale kątem oka widzi tego chłopaka. Adama. Nie rozgryzionego orzecha. Kiedy Emilia ma już jakiś punkt zaczepienia Adam robi coś co burzy jej teorię. Może gdyby wiedziała trochę o jego życiu zrozumiałaby.
- To zależy tylko od złego, dużego wilka. - odpowiedział obdarzając ją tym swoim dupkowatym uśmiechem, którego dziewczyna tak nienawidziła, bo wiedziała, że to nie jest prawdziwy uśmiech i wiedziała, że chłopak otacza się murem i nie chce nikogo wpuszczać.
- Właściwie to czemu ze mną rozmawiasz? Czemu cały czas się do mnie przyczepiasz? - spytała, bo nurtowało ją to. On wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic i przyśpieszył.
- Ej o coś zapytałam! - krzyknęła podbiegając do niego. Miała dość tych jego wymijających odpowiedzi czy milczenia.
- Zamknij się. - wycedził przez zęby łapiąc ją za ramię.
- Co!? Nie odpowiadasz na pytania i karzesz mi się zamknąć!? Jesteś dupkiem! - krzyknęła dziewczyna ignorując Adama, który próbował ją uciszyć.
- Ciii! Nie jesteśmy tutaj sami. Wracaj do domu. - powiedział chłodnym, rozkazującym tonem. W nastolatce z niewiadomego powodu wyzwolił się bunt. Może chciała mu zrobić na złość?
- Nie będziesz mi mówił co mam robić i zapewniam cię, że nic mi nie będzie, jeśli spotkamy paru ludzie wiesz!? - powiedziała już nieco ciszej. W jej serce wstąpił ogromny niepokój. Nie wiedziała czy chłopak mówi poważnie czy nie.
------------------------
Hey hey hey :D Uwielbiam was!! Komów coraz więcej, a o wyświetleniach nie wspomnę hahah :D Bardzo dziękuję Victorii Black za życzenia. Cóż wypadałoby też złożyć wam jakieś, ale nie umiem tego robić hehe...Powiem po prostu mokrego śmigusa-dyngusa ( Ja mam całe włosy mokre i muszę je suszyć, tak samo z ubraniami -_- )... Do następnego rozdziału!! (zajrzyjcie w zakładkę zapytaj bohatera/autora)
- No wiesz co!? Chodź lepiej lamusku do kuchni, bo... - zaczął, jednak nie skończył, ponieważ Emilka mu przerwała.
- Bo zrobiłeś coś przepysznego typu spagethi? - spytała, a jej oczy aż błysnęły.
- Bo kupiłem pizzę po drodze, ale jeśli chcesz spagethi to możesz sobie zrobić. Ja też chętnie zjem. - powiedział w drodze do kuchni z uśmiechem przylepionym do twarzy.
- Jeszcze czego. - burknęła idąc posłusznie za bratem i szczerząc się do samej siebie. Dom był teraz przepełniony śmiechem i słowami dwójki.
- Ktoś się za mną stęsknił!? - usłyszeli krzyk i trzask drzwi. Oboje się zaśmiali i bardzo szybko ukryli pod stołem. Na szczęście stół miał ceratę, która była tak długa, że praktycznie nie było ich widać. Zielonooki ze zdziwieniem pokierował się do salonu. Jego siostra kończyła lekcje godzinę wcześniej, a Florian miał tu już być od dwóch godzin, więc czemu ten dom jest pusty? Pokierował się do kuchni i wtedy miał dowód na to, że jego rodzeństwo jednak tu buszowało, bo na stole leżały trzy kawałki pizzy.
- Serio tak mało mi zostawiliście? - mruknął pod nosem Dezy zdając sobie sprawę z tego, że mówi do siebie. Nagle coś dotknęło jego kostki u nogi. Krzyknął szybko się odsuwając i natrafiając na blat.
- Ty idioto nawet nie zauważyłeś, że jesteśmy pod stołem! - śmiał sie Florek wychodząc spod mebla, a zaraz po nim Emilia, która miała łzy w oczach tym razem nie ze smutku, nie ze szczęścia, ale ze śmiechu.
- Ej ja się wcale nie bałem okey!? - powiedział Dezy podbierając się rękami o biodra.
- I wcale nie krzyknąłeś ze strachu jak te dziewczyny z horrorów. - zakpiła dziewczyna przybijając z starszym Skowronem piątkę.
- Ej to był męski okrzyk bojowy! - zaprotestował Dezy próbując się jakoś bronić.
- Jeśli to miał być okrzyk bojowy to możesz pomarzyć o tym żeby powalczyć. Twojemu wrogowi zrobiłoby się albo głupio, że walczy z kimś takim, albo nie zwróciłby na ciebie nawet najmniejszej uwagi biorąc się za kogoś kto na prawdę jest godzien ich walki. - powiedział Florian tak poważnie jakby właśnie mówił o jakimś planie napadnięcia na bank.
- Nie zapominaj, że jestem ninją. - czułek nie chciał odpuścić, ale chyba nie miał wyjścia.
- Ninją? I co niby robisz? Rzucasz shurikenami? Jak na moje oko to opychasz się tylko kanapkami i pizzą. - zakpił Florek, a Dezy musiał przyznać mu pieprzoną rację.
- Widzisz bracie, czasami lepiej jest odpuścić na początku niż jeszcze bardziej się pogrążać. - dodał Florek poklepując swojego młodszego brata, który wyglądał jak zbity pies, po ramieniu, Emilia natomiast nadal się śmiała. Po skończonej pizzy chłopaki byli strasznie zmęczeni w przeciwieństwie do ich siostry, która podjęła już decyzję. Była już noc, ale to ją nie obchodziło. Po prostu przykryła swoich braci kocem i zarzucając czerwoną bluzę z kapturem wyszła na zewnątrz. Księżyc oświetlał jej wąski chodnik, a gwiazdy sprawiały, że się tak nie bała. Powietrze było rześkie i drażniło jej nos. Szła szybkim krokiem uśmiechając się do siebie pod nosem.
- Co czerwony kapturek robi sam w nocy? - znów ten głos. Emilia ze strachem obróciła się i dostrzegła jego. Ubrany był w jeansy i czarną kurtkę.
- Unika złego wilka? - odpowiedziała pytająco dziewczyna, a chłopak parsknął.
- A co jeśli duży, zły wilk wcale nie chce zjeść czerwonego kapturka i jego babci? - ta metaforyczna zabawa podobała się obojgu. Emilka jakoś się już nie bała, nie miała czego, w końcu Adam to Adam. Chyba jej nie skrzywdzi?
- Huh? W takim razie czego duży, zły wilk chce? - spytała nawet nie zauważając, że Adam idzie obok niej tym samym tempem.
- Być może duży, zły wilk chce ochronić czerwonego kapturka przed innymi dużymi, złymi wilkami? Być może czerwony kapturek nie jest zwykłą kolacją, ale kimś kogo duży, zły wilk chce? - odpowiedział patrząc się przed siebie znów uśmiechając drwiąco.
- Twierdzisz, że czerwony kapturek podoba się złemu, dużemu wilkowi? - odbiła piłeczkę zadowolona z siebie.
- Być może. Czerwony kapturek jest wszystkim czego, zły, duży wilk potrzebuje. - powiedział ze zmrużonymi oczami. Emilia po raz pierwszy nie wściekała się w jego towarzystwie. Mogła nawet przyznać, że jest dla niej miły.
- Myślisz, że serce złego, dużego wilka pokocha czerwonego kapturka? - dziewczyna nie zdając sobie sprawy z rumieńców na policzkach spogląda w swoje buty, ale kątem oka widzi tego chłopaka. Adama. Nie rozgryzionego orzecha. Kiedy Emilia ma już jakiś punkt zaczepienia Adam robi coś co burzy jej teorię. Może gdyby wiedziała trochę o jego życiu zrozumiałaby.
- To zależy tylko od złego, dużego wilka. - odpowiedział obdarzając ją tym swoim dupkowatym uśmiechem, którego dziewczyna tak nienawidziła, bo wiedziała, że to nie jest prawdziwy uśmiech i wiedziała, że chłopak otacza się murem i nie chce nikogo wpuszczać.
- Właściwie to czemu ze mną rozmawiasz? Czemu cały czas się do mnie przyczepiasz? - spytała, bo nurtowało ją to. On wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic i przyśpieszył.
- Ej o coś zapytałam! - krzyknęła podbiegając do niego. Miała dość tych jego wymijających odpowiedzi czy milczenia.
- Zamknij się. - wycedził przez zęby łapiąc ją za ramię.
- Co!? Nie odpowiadasz na pytania i karzesz mi się zamknąć!? Jesteś dupkiem! - krzyknęła dziewczyna ignorując Adama, który próbował ją uciszyć.
- Ciii! Nie jesteśmy tutaj sami. Wracaj do domu. - powiedział chłodnym, rozkazującym tonem. W nastolatce z niewiadomego powodu wyzwolił się bunt. Może chciała mu zrobić na złość?
- Nie będziesz mi mówił co mam robić i zapewniam cię, że nic mi nie będzie, jeśli spotkamy paru ludzie wiesz!? - powiedziała już nieco ciszej. W jej serce wstąpił ogromny niepokój. Nie wiedziała czy chłopak mówi poważnie czy nie.
------------------------
Hey hey hey :D Uwielbiam was!! Komów coraz więcej, a o wyświetleniach nie wspomnę hahah :D Bardzo dziękuję Victorii Black za życzenia. Cóż wypadałoby też złożyć wam jakieś, ale nie umiem tego robić hehe...Powiem po prostu mokrego śmigusa-dyngusa ( Ja mam całe włosy mokre i muszę je suszyć, tak samo z ubraniami -_- )... Do następnego rozdziału!! (zajrzyjcie w zakładkę zapytaj bohatera/autora)
Świetny rozdział <3 ja byłam sucha aż tu przed chwilą przychodzi moja siostra i wylewa mi wiadro wody na głowę -,- Eh... nie polecam
OdpowiedzUsuńMam wrażenie, że Adam się zmienił troszkę. Wiem, że robisz z niego dupka, później okarze się, że wcale nim nie jest i uratuje jej zycie, i Adam się przed nią otworzy... ;)hehe
OdpowiedzUsuńczekam na następny rozdział, a ty nas tak nie przetrzymuj :)
Świetny rozdział
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJak ja kocham ten blog! Już czekam z nicierpliwością na kolejny rozdział. :)
OdpowiedzUsuńkocham ten blog <3 życzęęę wenyyy!
OdpowiedzUsuńPs. mnie dzisiaj nikt nikt nie oblał wodą :p no może tylko ja samą siebie trochę :p czekam na next
Jam chce następny rozdział !!!! XD
OdpowiedzUsuńSuper czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńEjj......ja chcę następny rozdział!!! Daj mi następny rozdział bo jestem głodna czytania....no plose......no weź.....no plose...... xDD
OdpowiedzUsuńProszę:-D
OdpowiedzUsuńA po za tym super rozdział.