Emilia była wykończona dzisiejszym dniem. Nie dość, że Marta urwała się z połowy lekcji, Michał nie chciał rozmawiać z nią jeszcze bardziej, Alice nie było, a Konrad narzucał jej się swoim towarzystwem to dostała uwagę za coś czego nie zrobiła, a wszystko przez blondynę! W dodatku ręka nadal ją bolała.
- Zły dzień? - spytał ją brat widząc jak dziewczyna rzuca się na kanapę i wzdycha ciężko. Mruknęła tylko w odpowiedzi i pogrążyła się w myślach. Była wkurwiona na blondynkę, zirytowana przez Konrada, w jakiś sposób również samotna przez Michała, Martę i Alice oraz gdzieś podświadomość mówiła jej, że jest zawiedziona Adamem, a raczej jego brakiem.
- Opowiadaj siostra co ci leży na sercu! - zielonooki podniósł jej nogi, usiadł na kanapie i ułożył jej nogi na swoich delikatnie masując ją po łydce. Ona natomiast z powodu niedoboru powietrza postanowiła odchylić głowę. Byłoby jej nie wygodnie mówić z twarzą ukrytą w poduszce.
- Poznałam takiego Michała, ale on chyba nie jest fanem długich rozmów i zbywa mnie na każdym kroku, Alice nie ma w szkole od dwóch dni, a Marta..Cóż...Ona jest specyficzna i wolałam jej nawet nie szukać. Pewnie znalazłabym ją obściskującą się z jej chłopakiem mięśniakiem, który tak przy okazji jest idiotą i palantem. - powiedziała w skrócie, a jej brat tylko się zaśmiał.
- Zajebiści znajomi siostro! Lepiej trafić nie mogłaś! - powiedział z kpiną w głosie.
- Ale to nie wszystko! Jakaś blondyna przechodząc obok mnie na dwumetrowych szpilach przewaliła się i oskarżyła mnie, że jej nogę podstawiłam. Naprawdę nie rozumiem o co jej chodziło, bo jej nawet nie znam. Jestem pewna, że gdyby wzrok zabijał to pewnie byłabym martwa. - mówiła i jej złość momentalnie wzrosła, postanowiła się jednak uspokoić.
- A co tam u ciebie Dezy? Masz w ogóle jakiegokolwiek przyjaciela oprócz tych youtuberowych? - spytała przewracając się na plecy, jakoś nie była fanką leżenia na brzuchu.
- Mam! Tyle, że z naszej 3- osobowej paczki zostałem tylko ja...Wiedziałem, że kiedyś moi przyjaciele będą razem, ale kurde stali się tak słodką i idealną parą, że szok! Czasami mam ochotę ich skłócić. Dzwonię do mojego kumpla spytać czy idzie na piwo, a on nie, no to ja mówię, że okey zadzwonię w takim razie do Sylwii, a on odpowiada, że jest z nią na randce i nic z tego! Nawet chciałem napisać im jakąś serenadę miłosną, ale nawet bez tego są romantyczni jak cholera. I co tu poradzić Misia!? - Emilia cicho chichotała widząc mały wybuch brata i to jak śmiesznie i żywo gestykulował.
- Może wyjdziemy na pizzę? - caaaały Dezy! Zje pizze i cały smutek mija na parę godzin. Niektórzy piją, inni palą, a brat Emilki je pizzę. Umiał zjeść jej tyle, że jego siostra obawiała się iż jest narkomanem, bo pomimo jedzenia nadal był chudy, ale cóż...Dezy trochę ćwiczył. Kochał biegać i robił to parę razy w tygodniu, a czasami robił to w nocy, zależy kiedy miał wenę do tego.
- Przez ciebie będę gruba. - jęknęła próbując wykręcić się z pizzy. Nie chodziło jej o to, że przytyje, ale zwyczajnie nie chciało jej się nigdzie ruszać. Ta kanapa była taka wygodna. Dziwne, że Emilia dopiero teraz zauważyła jak wielka jest ta kanapa i jaki ma miękki, delikatny materiał.
- A ja myślałem, że już jesteś. - dziewczyna spiorunowała wzrokiem brata, ale on zaczął się tylko śmiać. Nie lubiła kiedy jej brat jest górą, dlatego kopnęła go w brzuch. Jego śmiech momentalnie zniknął.
- No wiesz co!? Już wstawaj, wychodzimy! - powiedział wiedząc, że jego siostra ma lenia i jest zmęczona. Pragnął zmęczyć ją jeszcze bardziej, a przy okazji spędzić z nią czas. Cały czas stara się jak tylko może, by wznowić dawny kontakt z siostrą i jak na razie udaje mu się to.
- Ja nigdzie nie idę, proszę! Zostańmy w domu, obiecuję, że jutro pójdziemy okey? - Dezy westchnął rezygnując i zgodził się.
- A tak w ogóle chcesz kanapki? - zapytała patrząc obojętnie, ale tak na prawdę jej pytanie miało drugie dni.
- Tak. - odpowiedział bez zawahania.
- W takim razie idź do kuchni i mi też zrób. Chcę z dżemem. - w odpowiedzi dostała poduszką w głowę, ale wiedziała, że jej brat nie wytrzyma długo. Już po chwili był w drodze do kuchni.
- Tylko tego dżemu ma być dużo! - zawołała jeszcze za nim.
- Możesz pomarzyć! - odkrzyknął za nią. Emilka nie zareagowała na te słowa i postanowiła włączyć telewizor. Pilot był na stoliku, więc sięgnęła po niego ręką lekko się podnosząc. Jak na złość nie mogła go dosięgnąć. Wychyliła się bardziej i nagle straciła równowagę. Ja długa upadła na podłogę uderzając się w rękę o stół. Jej nadal spuchnięte ramię bolało teraz dwa razy mocniej, w dodatku upadła na brzuch, który też był trochę poobijany.
- Boże, ty leniuchu! Mogłaś zginąć! Widzisz? Twój brat, który jest niezwykle zajebisty i nie leniwy jest zdrowy i cały tymczasem siostrzyczka nie chciała wstać z lenistwa po pilot. Żenada. - powiedział jej brat nie zwracając uwagi na siostrę rozciągniętą na dywanie. Usiadł na kanapie i położył dwa talerze kanapek na stole. Zabrał się za jedzenie.
- Ej ty! Zajebisty bracie może pomógłbyś swojej biednej siostrzyczce? - spytała, ale widząc brak reakcji sama wstała z twardej podłogi. Doszła do wniosku, że Dezy zirytował ją w tym momencie tak samo jak Adam, ale nie była na niego zła, a na Adama...No właśnie...Czuła jednak, że Dezy ma prawo, jest jej rodziną i ona wie, że ją kocha, a Adam? Nie wie o niej nic i kpi z niej, a Emilka nie wie czy on tylko żartuje czy rzeczywiście tak sądzi. Nagle rozdzwonił się jej telefon. Wsadziła resztę kanapki do buzi i wstała bez pośpiechu. Jakby nie zdążyła to oddzwoni i tyle.
- Halo? - jej słowa były nieco zniekształcone przez resztkę jedzenia w buzi. Szybko je przełknęła i spojrzała na brata z uśmiechem.
- To ja Marta! Słuchaj, pamiętasz jak zalałaś mnie prawda? - spytała, ale zanim Emilia cokolwiek odpowiedziała Marta kontynuowała.
- No więc idę na zakupy, a ty idziesz ze mną! Podaj mi swój adres, zaraz tam będę. - powiedziała, a na czole Emilki pojawiła się zmarszczka. Nie miała ochoty nigdzie iść, a tu proszę.
- Dzisiaj za bardzo nie mogę... - zaczęła przygryzając wargę, bo naprawdę nie chciała smucić swojej nowej koleżanki. Dezy nagle się zainteresował i mrużąc oczy spojrzał na swoją siostrę. Marta nagle jej przerwała podając szatynce argumenty, że jednak powinna ruszyć dupę i iść na te pieprzone zakupy.Odsunęła lekko telefon od ucha i położyła na nim rękę.
- To ta Marta. - wytłumaczyła Dezemu, a ten kiwając głową wrócił do oglądania czegoś i objadania się kanapkami. Emilia z powrotem przyłożyła urządzenie do ucha.
- ...a poza tym będzie fajnie! Pójdziemy na podbój sklepów, zobaczysz! W takim razie gdzie mieszkasz? - dziewczyna wywróciła oczami poddając się. Podała Marcie adres i rozłączyła się. Wróciła do brata i usiadła przy nim. Ten popatrzył na nią wzrokiem: GADAJ NATYCHMIAST CO KNUJESZ MAŁA DIABLICO, a Emilia tylko się zaśmiała.
- Marta zmusiła mnie do pójścia z nią na zakupy. Ona jest jakimś potworem. Dezy ratuj. - wytłumaczyła, a on zaczął udawać focha, no bo na poważnie chyba nie obrażałby się na nią tylko dlatego, bo nie poszła z nim na pizzę tłumacząc, że jej się nie chce, a na propozycję zakupów, którą dostała od niedawno poznanej dziewczyny się od razu zgodziła. Nagle rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Emilia podniosła się i otworzyła. Marta niemal staranowała ją i wepchnęła się do mieszkania.
W końcu były w centrum. Emilia trzymała z jakieś 10 sukienek, a Marta była w przebieralni. Dziewczyna rozglądała się troszkę znudzona. Na prawdę miała dość włóczenia się po sklepach, ale nie mogła tak nagle wyjść, w końcu zalała jej tą sukienkę. Powinna być wdzięczna, że Marta nie chciała hajsu. Nagle zobaczyła kogoś przez okno sklepu i to nie byle kogo. Wrzuciła do przebieralni sukienki nie patrząc na Martę i nie zwracając na jej cichy krzyk, po czym wybiegła ze sklepu. Chłopak ledwo szedł chwiejąc się na boki. Podeszła do niego, a odór alkoholu sprawił, że skrzywiła się. Nienawidziła tego zapachu.
- Adam co ty robisz!? - spytała zdezorientowana.
- Idę do Kevina. - odpowiedział. Emilia stwierdziła, że musiał to być znajomy Adama.
- Gdzie on mieszka? - nie wiedziała czemu, ale chciała mu pomóc, była mu to winna za tamten wieczór, a raczej noc. W końcu nie musiał jej ratować, bo ona nie umiała zamknąć ryja. Chłopak nie odpowiedział i tylko spojrzał na nią dziwnym wzrokiem.
- Czemu chcesz do niego iść? - spytała.
- Jak to czemu? Jest sam w domu, a złodzieje przyjdą do niego wieczorem kiedy będą święta. Ciekawe czemu nie ma śniegu. - Emilia uderzyła się w czoło kręcąc głową i zastanawiając się co ma zrobić. Nie mogła do zaprowadzić do domu, Dezy by ją zabił. Nie mogła pokazać go Marcie, bo ona zabiłaby prawdopodobnie jego. Och...
- Dobra...Masz telefon? - Chłopak pokiwał głową, a Emilia poprosiła o urządzenie. Adam spojrzał na nią podejrzliwie.
- Po co ci telefon? - spytał mówiąc powoli i gubiąc się w literach. Dziewczyna postanowiła zagrać w jego grę.
- Cóż...Chciałam zadzwonić do Kevina, sam rozumiesz, trzeba go ostrzec. - Adam rozpromienił się i oddał jej telefon. Ona szybko go uruchomiła ze zdziwieniem zauważając, że nie ma żadnej blokady. Na prawdę nie sądziła, że tak łatwo jej to pójdzie. Zawsze miała jakąś przeszkodę do pokonania i nie była ona łatwa. Nie myliła się. Po chwili Adam chyba zaliczył zgon. Z taką siłą poleciał na plecy dziewczyny, że ta ledwo utrzymała równowagę. Niestety nie dała rady unieść Adama, wiec ten jak długi rąbnął na chodnik.
- No pięknie Adam. Zarąbiście! Czemu musisz być takim idiotą!? - pytała sama siebie dzwoniąc do kogoś z kontaktów. Tak bardzo cieszyła się, że byli za rogiem pomiędzy budynkami i nikt nie był ciekawy co się stało.
Adam... łał pod wpływem alkoholu nie jest taki oschły xD Zgon.. Aż się dziwię, że Adam jeszcze pamiętał imię Emilki i to, że idzie do Kevina xD Ciekawe co on ze sobą zrobił.., bo zakładam, że..........................., a właściwie to nie wiem xD
OdpowiedzUsuńHah Cały Adam :p jak zawsze :) czekam na następnyy weenyy! życzęę! jaaa!
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział! XD Trochę się pośmiałam.
OdpowiedzUsuńO matko Kevin :D
OdpowiedzUsuńA po za tym super rozdział
Papasiu, papasiu, rozdział zajebisty, tak jak zawsze... życzę weny... Dużo weny XD I czekam na next XD
OdpowiedzUsuńDodawaj częściej te rozdziały xD
OdpowiedzUsuńWłaśnie xDD
UsuńCo tu się staje?! xDD
OdpowiedzUsuń