wtorek, 16 lutego 2016

Prolog



- Szmata. - usłyszałam kiedy przechodziłam obok złotowłosej dziewczyny. Niby głupie, nic nie warte słowa, a zabolały i to bardzo. Łzy napłynęły mi do oczu. Nie teraz, nie tutaj! Biegnę korytarzem. Niektórzy mnie popychają, a inni podstawiają nogę. Nie macie innego zajęcia!? Biegnę dalej patrząc pod nogi by się nie potknąć. Wbiegam do łazienki i zamykam się w kabinie. Ich tu nie ma...Jestem sama i tutaj nic mi się nie stanie...Osuwam się po ścianie i siadam na zimnych, białych płytkach.
- Czemu ja? - łkam cichutko. Wszyscy się dowiedzieli, każdy się ode mnie odwrócił, nikt nie został by mi pomóc. Czemu jedno słowo wypowiedziane przez tą blondynkę tak bardzo zabolało? To była moja najlepsza przyjaciółka. Byłyśmy nierozłączne. I tak razem do kina, tak razem na zakupy, tak razem lekcje u niej...Wszystko się zmieniło kiedy ona się o tym dowiedziała. Najpierw się ode mnie odwróciła, a potem zadała mi nóż prosto w serce. To ona powiadomiła całą szkołę o moim sekrecie. Ewa, czyli ta blondynka miała naszykowaną tą zemstę od początku naszej przyjaźni...Że też nie przejrzałam na oczy co tak na prawdę chciała zrobić. W 3 klasie gimnazjum była z chłopakiem o imieniu Dominik. Byli piękną parą, aż pewnego razu, Dominik zdradził ją...Zdradził ją ze mną. Pocałował mnie. Przez miesiąc byliśmy parą, ukrywaliśmy to przed Ewą, ale ona się dowiedziała. Dominik się wyprowadził, wcale za nim nie tęsknie. To nie była miłość. Ewa zaprzyjaźniła się ze mną jak widać tylko po to, by mnie zniszczyć. Czekała tylko na odpowiedni moment, czekała aż dwa lata i teraz dowiedziała się i zepsuła mnie. Wyjęłam z kieszeni żyletkę i przyglądałam jej się przez chwilę, po czym z powrotem włożyłam do kieszeni. Wolałam nie ryzykować. Co jeśli ktoś zobaczyłby krew, albo coś podobnego? Wychodzę z kabiny i przemywam twarz. Jestem na korytarzu. Idę do sali i ignoruję komentarze na mój temat.
- Cześć. - powiedział wysoki, umięśniony brunet o śnieżnobiałym uśmiechu. Wszystkie laski na niego leciały. To klasowy przystojniak, ale równocześnie idiota i najgorszy pustak w całej szkole...Bartek...
- Zostaw mnie. - warknęłam.
- Spokojnie, chciałem się tylko zapytać ile twoja mama bierze hajsu za jedną noc. - mówi. Znów chce mnie wyśmiać. Żadna praca nie hańbi...Podobno...Moja mama mówiąc brzydko jest dziwką. Tak to jest właśnie mój sekret przez który wszyscy  mnie wyśmiewają i mną gardzą.
- Odwal się. - mówię cicho i wymijam go. Wszyscy patrzą zaciekawieni na sytuację. Nie macie niczego innego do roboty!?
- Ojej...Pewnie się wstydzisz tego, że twoja mama jest lepsza w łóżku od ciebie. - śmieje się szyderczo. Zaciskam zęby. Do oczu cisną mi się łzy. Idę przed siebie. Nie mam siły i wychodzę z szkoły. Opuszczę dwie lekcje...Trudno. Wiatr szumi pomiędzy drzewami grając melodię, która mnie uspokaja. Patrzę w ziemię, co chwila widzę swoje odbicie w kałuży. Po kilku minutach skręcam w lewo. W las...Przechodzę przez gałęzie i krzaki ocierając się o nie swoim ciałem przez co mam już całe mokre spodnie. Jestem na miejscu. Siadam na lekko rozwalonej ławeczce i patrzę na jezioro. Pamiętam, że to tu bawiłam się z moimi starszymi o 5 lat i 2 lata braćmi. Tęsknie za nimi jak cholera. Starszy wyjechał już 3 lata temu może trochę mniej, a młodszy rok temu kiedy miałam 16 lat. Jeden z nich obiecał mi, że któregoś dnia zabierze mnie stąd. Powiedział, że będzie czekał w tym miejscu. Chodzę tu codziennie z nadzieją, że czeka na mnie zielonooki chłopak z wiecznie potarganymi włosami i pięknym uśmiechem.
- Dezy gdzie jesteś? - pytam patrząc w taflę wody. Jest jak szkło. Widzę w nim swoje odbicie. Ciemne, brązowe oczy i czekoladowe oczy. Drobna, szczupła, małego wzrostu dziewczyna. Już miałam wstać, ale nagle wylądowałam na twardej ziemi. Ławka nie wytrzymała i się rozwaliła...No pięknie! Wiatr zawiał mocniej i poczułam malutkie kropelki wody. Trzeba się zbierać zanim się rozpada. Już jestem przed moim domem, ale nie wchodzę do niego. Przy okazji widzę moją sąsiadkę, która jest mi chyba najbliższa, w wakacje często do niej przychodzę i pomagam w sprzątaniu itd. To samotna staruszka. Idę na tył podwórza gdzie znajduje się domek na drzewie. Ostatnio tylko tam przebywam. W moim domu boję się nocować. Nie raz klient mamy mnie pobił...Wspinam się po drabinie i już po chwili
jestem w środku. Siadam na materacu gdzie zazwyczaj śpię i patrzę przed siebie gdzie widnieje napis: "To tylko koszmary" Ostatnio często mi się śnią, a ten napis jakoś mnie uspokaja. Wyjęłam z kieszeni żyletkę i podciągnęłam rękaw bluzy. Po chwili na moim ręku pojawiły się dwie kolejne kreski. Ułożyłam się na materacu. Krople wody obijające się o dach grały mi kołysankę przez którą usnęłam.  

9 komentarzy:

  1. Łał no nie powiem zaciekawił mnie. Na pewno zostanę tu na dłużej. Ciekawe jak główna bohaterka ma na imię... ale powiem że ma bardzo trudne życie

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na rozdział! Duuuuzy plus za to ze dodajesz muzykę! Jestem już z Tobą od poprzedniego bloga i będę z każdym kolejnym! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bomba :D *Nacia*

    OdpowiedzUsuń