- Tak, lubię. - odpowiedziałam zadowolona. Mój kochany braciszek postanowił zrobić wieczorek filmowy z filmami mojego ulubionego gatunku. Wreszcie się rozluźnię. Dezy usiadł, a ja położyłam się kładąc na nim soje nogi. Pamiętam, że często tak siedzieliśmy.
- Będę musiał cię zwieść, bo nie mam komedii, za to mam horrory. - chuj! Wiedziałam! Czy mój brat włączając mój ulubiony gatunek filmowy nie byłby zbyt kochany jak na niego!? Ugh...
- Nienawidzę cię. - burknęłam w żartach oczywiście. On parsknął śmiechem gilgocząc mnie w stopy.
- Okey! Żartowałam! Kocham cię! - krzyczałam i w końcu przestał. Jak zwykle musiał wygrać ech...Podniosłam się do pozycji siedzącej i zaczęłam go łaskotać, dobrze wiedziałam, że największe łaskotki ma po pachami. Zaczął się śmiać jak wariat, dostałam parę razy w brzuch, ale nie przestawałam. Dokładnie wiedział czego chce. W końcu spadł z łóżka. Debil jeden, przerwał zabawę! Spojrzałam na telewizor. Horror nadal leciał i jak zwykle akurat kiedy popatrzyłam coś musiało wyskoczyć, a że stałam na łóżku kolanami wypadłam przez oparcie mebla i spadłam na drugą stronę.
- Żyję! - krzyknęłam i zaczęłam podnosić sie z podłogi.
- Szkoda. - mruknął Dezy i wrócił na kanapę. Dałam se spokój z jego przekomarzankami, bo miałam już dosyć. Usiadłam na nogach mojego brata, po czym położyłam się na nim. No nie moja wina, że za małą kanapę se kupił! Tak było mi wygodnie nawet. Jego bicie serca uspokajało mnie. Moje życie diametralnie się zmieniło. Wyszłam na prostą. Mogę być normalna. Nikt nie będzie wyzywać mnie od szmat i dziwek...Nikt nie ma prawa by mnie tak nazywać. Będę sobą. Czuję się jakbym wydostała się z klatki. Wstałam z Dezego, który już spał. Boże, nie mogę w to uwierzyć. Jestem tu z moim bratem. Podeszłam do okna i dotknęłam je ręką tylko po to, by poczuć jego zimno. Niegdyś moje serce było skute lodem jak ta szyba, było same, ale teraz kiedy jestem z Dezym moje serce rozpuściło się i okryła je warstwa miodu. Tutaj nie mam powodu do tego by wszystkich nienawidzić. Spojrzałam przez okno. Jest ciemno. Wiatr przegina drzewa i pogania chmury, a księżyc świeci zimnym światłem, mimo to jest wesoły, bo gwiazdy dotrzymują mu towarzystwa. Słońce jest samotne. Czasami tak się denerwuje, że rozgrzewa się do czerwoności tylko po to by ugrzać biednych ludzi, czasami natomiast jest tak smutne, że nie grzeje w ogóle. Świeci, ale nie daje ciepła. Mój brat nagle się poruszył zsyłając mnie na ziemię. Podeszłam do niego i okryłam kocem.
- Ciesz się, nie zawsze jestem taka dobroduszna. - powiedziałam szeptem z uśmiechem. Nagle moje ciało zamieniło się w beton. Nie mogłam oderwać oczu od mojego brata. Zawsze myślałam o sobie, że mam ciężko, że czemu ja, a jak miał Dezy? Też miał tak ciężko w życiu? Musiał się wyprowadzić...Nigdy nie wiedziałam co się dzieje, kiedy kazał mi iść do łóżka i nie wychodzić z pokoju. Ja słyszałam tylko krzyki, które nie dawały mi spokoju. Florek wyprowadził sie wcześniej od Dezego, wtedy kiedy mama dopiero zaczęła tą pracę. Nie wiedział co się dzieje, ponieważ jakoś utraciliśmy z nim kontakt. Nagle w mojej głowie pokazał się obraz strasznego wspomnienia...
Miałam dość! Mam 15 lat nic mi nie będzie prawda? Wyszłam po cichu z pokoju, krzyki były coraz głośniejsze. Weszłam do kuchni i wtedy zobaczyłam tą sytuację, która wymknęła sie spod kontroli. Mama spała nic nie wiedząc, a jej klient skrzywdził mojego brata w brzuch...Pamiętam jak na podłogę polała się ciecz koloru ulubionej szminki mojej mamy. Zszokowana zadzwoniłam na karetkę...

Przyglądałam się tak Dezemu i w końcu postanowiłam podciągnąć jego bluzkę delikatnie do góry. Skrzywiłam sie, bo ujrzałam długa rysę, która była blizną po tym zdarzeniu, czyli jednak to się nie zagoiło do końca. Nie dość, że blizna jest na jego skórze to musi być jeszcze w psychice. Być może ja to widziałam, ale on to czuł. Nie mam pojęcia co ja bym zrobiła kiedy koleś wymachiwałby przede mną nożem. Umarłabym ze strachu, a mój brat zdawał się być wtedy w miarę opanowany. Westchnęłam i z powrotem przykryłam go kocem.
- Dobranoc. - szepnęłam i poszłam do swojego pokoju. Dezy powiedział, że jutro pojedziemy na zakupy kupić do niego meble i farby, bo jak na razie znajduje tu się jedna szafa, łóżko, okna i drzwi balkonowe. Położyłam się do łóżka i zasnęłam od razu. Ciemność otuliła mnie.
- Wstawaj ranny ptaszku! - że niby ten debil wstał wcześniej ode mnie?! Nie wierzę! Chyba, że jest już 15 no to się nie dziwię.
- Spierda...Spadaj! - za dużo przekleństw! Muszę w końcu się pohamować trochę z brzydkimi słówkami.
- Okey to ja sam wybiorę ci meble do pokoju i farbę. Specjalnie wstałem wcześniej, żeby nie było kolejek dużych i w ogóle, więc trzeba to wykorzystać. - powiedział. Co!? Meble i farby!? To już!? Niemal wyskoczyłam z łóżka na główkę i pobiegłam do szafy na początku w nią przywalając.
- Masz już jakiś zamysł na pokój? - spytał Dezydery podsuwając mi jajecznicę gdy usiadłam w kuchni na przeciwko niego.
- Dzięki. Nie wiem, ale musi być przytulny. Chciałabym jakieś ciemne, ale ciepłe kolory. - powiedziałam. Pokój jest na poddaszu co mogę wykorzystać.
- Czyli np: ciemny czerwony, brąz? - spytał, a ja pokiwałam głową.
Do domu wróciliśmy tylko z farbą, bo nie umiałam zdecydować się na żaden mebel. Kupiłam również sporo ubrań, które wystarczą mi na razie. Jeśli chodzi o pokój to jakoś nie miałam wizji. Może kiedy będzie pomalowany to coś sobie wymyślę, a póki co nie ma co się spieszyć. Usiadłam na kanapie i zaczęłam przełączać, w końcu zostawiłam na esce, bo nie mogłam niczego znaleźć.
- Miśka jutro idziesz do szkoły. - powiedział mój brat siadając obok mnie. Co!? Do szkoły!?
- Jak to jutro!? -spytałam. Niemiły uścisk pojawił się w moim żołądku. Nowa szkoła? Nowi uczniowie? Wszystko nowe, a co najgorsze muszę uważać, bo znów mnie znienawidzą. No właśnie co jeśli mnie nie polubią!?
- Emilia książki są zakupione i nie masz się co martwić, bo ja również tam chodzę, tylko jestem w budynku obok w wyższej klasie, ale jak coś się zdarzy możesz do mnie przyjść, jestem pewien, że nauczyciele ci na to pozwolą. Niestety jeszcze ten rok i kończę tu naukę, ale myślę, że rok wystarczy ci na zaklimatyzowanie się. - powiedział, a ja przygryzając wargę pokiwałam niepewnie głową.
Ciekawe
OdpowiedzUsuńCzekam na next
I muszę to powiedzieć : PIERWSZA :-D
Super rozdział kiedy go czytałam myślałam o moim starszym braciszku ;)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział czekam na next i życzę weny <3
OdpowiedzUsuńSuper! A może byś się przeniosła na Wattpad?
OdpowiedzUsuńTrzy słowa TO JEST ZAJEBISTE!. Czekam na next ;D
OdpowiedzUsuńNowa czytelniczka Paula
Super rozdział! ♥ Czekam na nexta moja droga :*
OdpowiedzUsuń