To ewidentnie nie był dzień Emilii. Wiedziała o tym kiedy tylko otworzyła oczy. Nie miała ochoty na nic, a jej humor był dzisiaj zerowy. Zmusiła się jednak do wstania. Wystawiła nogi za łóżko i podniosła się ledwo utrzymując równowagę. Głowa ją bolała, to w sumie mało powiedziane. Tępy ból pulsujący w okolicy skroni nie dawał jej trzeźwo myśleć. Podeszła do szafy i wyjęła pierwsze lepsze ubrania. Z kompletem poszła do łazienki. Kiedy przechodziła przez próg pomieszczenia potknęła się uderzając mocno w dużego palca. Syknęła cicho. Miała kolejne potwierdzenie na to, że ten dzień będzie do niczego. Mruknęła leniwie pod prysznicem wyprostowując się. Musiała spać jakoś dziwnie, bo całe plecy ją bolały. Po szybkim umyciu się wyszła z kabiny, wytarła się dokładnie i ubrała.
- To chyba jeden z tych najgorszych dni w moim życiu. - szepnęła patrząc na swoje odbicie w lustrze. Wyglądała jak trup. Nic dziwnego, nie wyspała się. Przez całą noc męczył ją koszmar. Gdy wyszła z pomieszczenia minęła się z bratem, który nawet nie spojrzał na nią. Nic dziwnego. On też wyglądał jak trup, ale on nawet nie próbował zasnąć, wręcz przeciwnie. Próbował nie zasnąć. Wszystko po to by zmontować jeden głupi odcinek, który i tak nie ma sensu. Dziewczyna poszła do kuchni, ale zrezygnowała z jedzenia kiedy tylko zobaczyła pustą lodówkę. Był niby jakiś jogurt i jakieś jedno jajko, ale na samą myśl o jedzeniu robiło jej się nie dobrze. I tak musiała poczekać na brata, więc usiadła na kanapie i włączyła telewizor. Patrzyła tępo w ekran myśląc nad tym jak bardzo ten dzień będzie do dupy. Promienie słońca zazwyczaj wpadające do tego pomieszczenia dzisiaj nie przyszły. Schowały się za chmurami dając im kontrolę.
- To co jedziemy? - spytał po paru minutach Dezy magicznie pojawiając się obok niej.
- Jasne. - odparła bez przekonania i wstała z kanapy. Nawet jeśli rodzeństwo nie miało najlepszych humorów to i tak robiła dobrą minę i udawało, że jest w porządku. Emilia pocieszała się tylko tym, że Florek przyjedzie po szkole. Ta myśl poprawiała jej samopoczucie. Milczała. Dezy również. To było dziwne. Zazwyczaj kłócili się o jakąś bezsensowną głupotę tylko po to, by nie pozwolić zapaść ciszy. Przynajmniej tak było kiedyś, kiedy jeszcze mieszkali u mamy. Teraz są doroślejsi, bardziej doświadczeni. Jeden, marny rok, a tyle zmienił. Może nie utrzymywali rozmowy w samochodzie, ale za to wymieniali się kontaktem wzrokowym i słali sobie uśmieszki. Tyle im wystarczało. Dojechali na miejsce. Emilia szukała Ali, ale nigdzie jej nie było. Dopiero kolega z jej klasy powiedział, że pojechała na zawody z gimnastyki. Nastolatka była nieco zaskoczona. Nie wiedziała, a nawet nie pomyślała o tym, że poznana niedawno dziewczyna może być w jakiś sposób utalentowana. Konrad chyba pomyślał, że bez jej koleżanki przy boku czuje się trochę samotnie, więc cały czas zaszczycał ją swoim towarzystwem. Emilia na prawdę miała dość. Konrad był po prostu głupi i prawie w ogóle się nie zamykał. Robił wszystko, żeby podtrzymać rozmowę, ale jak przyszło co do czego to nawet nie dopuścił dziewczyny do słowa co ją irytowało. Miała dość słuchania o tym jak pięknie jest w Londynie i jaką dużą rodzinę ma chłopak. Miał on jasne oczy, był wysoki, szczupły, szczękę miał nieco kwadratową i krótko przycięte włosy. Ciacho, które chce się mieć tylko dla siebie co? Nie dla Emilii. Korzystając z chwili nieuwagi Konrada poszła w zupełnie innym kierunku i przysiadła na ławce.
- Ten idiota jest irytujący co? - spytał z kpiną znajomy jej głos. Na prawdę zmęczona tym wszystkim wywróciła oczami i spojrzała na Adama, który w sumie miał rację. Dziewczyna jednak nie chciała dać mu tak szybko za wygraną.
- Dokładnie tak samo jak ty. - odbiła piłeczkę, jednak chłopak zdawał się nie być ani trochę urażony czy zdziwiony jej słowami.
- Wiem, że tak nie myślisz. - powiedział z drwiącym uśmieszkiem przyklejonym do
- Z tego co wiem ludzie nie czytają w myślach. Idź sobie. - powiedziała po prostu siląc się na wkurzony ton co nie było trudne, bo dziewczyna w rzeczy samej wychodziła już z siebie. Nie wiedziała dlaczego tak bardzo chłopak ją wkurzał, ale już sam sposób jego bycia w jakiś sposób ją drażnił.
- Nie masz prawa wyganiać mnie, tym bardziej, że to nie twoja szkoła. - odparł siadając na ławce. Założył kostkę u nogi na kolano drugiej i swoimi plecami oparł się o ścianę. Dłonie włożył do kieszeni spodni. I nawet tą głupią wyluzowaną postawą chłopak ją wnerwiał. Emilia nie mogła tego znieść. Może dlatego, bo stwierdziła iż tylko dupki tak sie zachowuję i są oni po prostu idiotami, którzy nic nie wiedzą o życiu. To właśnie chyba najbardziej to ją tak denerwowało, ale jednak coś w nim było. Była taka iskra, która ciekawiła dziewczynę. Siedząc obok niego czuła się źle. Wiedziała, że gdyby jej brat to zobaczył nie byłby zadowolony.
- Śledziłeś mnie? - spytała z wyrzutem zdając sobie sprawę z tego, że Adam wiedział o Konradzie. Myślała, że zobaczy na jego twarzy wyraz typu: O Fuck! Przejrzała mnie! Jednak nie widziała u niego żadnej zmiany. Nadal się uśmiechał drwiąco.
- Może. - przyznał i nawet się nie zawahał. Ta jego szczerość była bezczelna przynajmniej dla niej.
- Niby po co? - spytała ignorując swoją złość i zwracając uwagę tylko na swoją ciekawość.
- A skąd pytanie, że mógłbym to robić po "coś"? - spytał nie udzielając jej jednogłośnej odpowiedzi. W tej krótkiej wymianie zdań dziewczyna już wiedziała, że chłopak nie jest tym, który daje normalne odpowiedzi takie jak "Tak" i "Nie". On odpowiadał wymijająco dodatkowo jeszcze dając więcej opcji odpowiedzi, a tylko jedna z nich była prawdziwa.
- Nie możesz mi po prostu odpowiedzieć na pytanie!? - spytała zirytowana faktem, że nie może nic z niego wyciągnąć.
- Mogę, ale jeśli nie chcę to nie muszę. - ta odpowiedź również nie cieszyła dziewczyny.
- Pieprz się! - powiedziała wstając z ławki.
- Pieprzmy się razem. - dziewczyna nie zwróciła wcześniej uwagi na swoją wypowiedź, która była dwuznaczna i teraz Adam wykorzystał to przeciwko niej. Dziewczyna momentalnie się zarumieniła. Próbowała sobie wmówić, że było to ze złości, ale zarumieniła się również ze wstydu, a jednocześnie podekscytowania co było co najmniej dziwne. Zanim zdążyła się oddalić słyszała jeszcze śmiech pełen kpiny, ale i zadowolenia. Kurde o co może mu chodzić?! Chyba nie jest jakimś gwałcicielem co nie? Śledzenie dziewczyn i mówienie do niej bezpośrednio o pieprzeniu się jeszcze niczego nie oznacza prawda? Zabrzmiał dzwonek i Emilia szczerze jeszcze nigdy nie odczuła takiej ulgi na zaczęcie się lekcji...
-----------------
Ja się pytam jak wy tak szybko piszecie komy!? Niedługo mi rozdziałów zapasowych zabraknie i będę musiała pisać na szybko hahah :D No cóż bardzo dziękuję za komentarze, tak w ogóle zapraszam w zakładkę zapytaj bohatera/autora, tam jest również umieszczona taka ważna sprawa na końcu. To tyle, tym razem czekam na 7 komentarzy, nie martwcie się, nie będę wiecznie podwyższać liczby komów, po prostu bardzo szybko je nabijacie hahahah XD Powiedzcie czy taka perspektywa wam pasuje, jeśli nie to następne rozdziały będę pisać już perspektywą Emilii.
( sorry, musiałam)
OdpowiedzUsuńPierwsza!
Hahhah :'D Leżałam jak to czytałam i to dobrze, bo ze śmiechu podnieść się nie mogę.... chamskie zachowanie Adama jet dziwne, ale zabawne xD
OdpowiedzUsuńpodoba mi się a perspektywa <3 Pisz tak dalej a my czekamy na next <3 Weennnyyy!!!!
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny? ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny<3
OdpowiedzUsuńProsze odpuść i daj nam ten 8 rodział
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego! •.•
OdpowiedzUsuńProsze odpuść i daj nam ten 8 rodział
OdpowiedzUsuńSupcio rozdział XD czekam na kolejne pozdro iksde hehe ^^
OdpowiedzUsuń